Przerwana passa Ruchu, Chrobry nie wykorzystał okazji

2017-10-19 09:35:00
Chrobry Głogów nie wykorzystał okazji do wspięcia się na fotel wicelidera, a Puszcza Niepołomice przerwała dobrą passę Ruchu Chorzów. W środę odbyły się zaległe mecze Nice 1 Ligi.

Walczący o pozycję wicelidera Chrobry Głogów niespodziewanie przegrał w Sosnowcu z Zagłębiem 1:2. W 24. minucie gospodarze objęli prowadzenie za sprawą Szymona Lewickiego. Faworyzowani piłkarze Chrobrego odpowiedzieli dopiero na kwadrans przed końcem i to z rzutu karnego, który pewnie wykorzystał Przemysław Stolc. Mimo dobrej drugiej połowy przyjezdnych, Zagłębie nie dało za wygraną i dopięło swego kilka minut później. Zwycięską bramkę zdobył Wojciech Łuczak, ale gospodarze wciąż znajdują się na odległym, 17. miejscu. Chrobry jest na 4. pozycji.

 

Jednym z lepiej zapowiadających się środowych meczów było starcie Rakowa Częstochowa z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Spotkanie idealnie rozpoczęło się dla gości. W polu karnym strzelał Miłosz Kozak, niefortunnie - bo prosto w Andrzeja Niewulisa - piłkę "wypluł" bramkarz Rakowa, a ta odbiła się od stopera i trafiła prosto do bramki. W dalszej fazie "Górale" cofnęli się na własną połowę, ale Raków wyrównał w 79. minucie za sprawą Krysiana Wójcika.

 

Rozpędzony Ruch Chorzów zatrzymała w środę Puszcza Niepołomice. Pomimo słabego początku, w 9. minucie to Ślązacy objęli prowadzenie. Błyskawiczną kontrę strzałem w kierunku dalszego słupka wykończył Brazylijczyk Mello. Już chwilę później było 1:1, bo niecelne wybicie z pola karnego pewnym strzałem na gola zamienił Bartosz Żurek. Bramka na 2:1 dla Puszczy to prezent arbitra Tomasza Wajdy, który podyktował "jedenastkę" pomimo faktu, że faul na Longinusie Uwakwe miał miejsce poza "szesnastką". Zwycięskie trafienie zapisał na swoim koncie Maciej Domański.

 

Remisem z kolei zakończył się mecz Pogoni Siedlce z Olimpią Grudziądz. Drużyna z Mazowsza, mając na uwadze minimalną przewagę nad strefą spadkową, liczyła w tym spotkaniu na 3 punkty. W 57. minucie gola zdobył nawet Adrian Paluchowski, ale sztuka odskoczenia od spadkowiczów nie udała się za sprawą Wolodymyra Kowala, który - zaledwie 2 minuty po bramce gospodarzy - wyrównał na 1:1.

 

W ostatnim zaległym spotkaniu GKS Katowice podejmował Stomil Olsztyn. Tuż przed przerwą silnym strzałem w polu karnym popisał się Mateusz Mączyński, piłka odbiła się jeszcze od bramkarza i wpadła do siatki. W 62. minucie dobre, prostopadłe podanie otrzymał Andreja Prokic, a w sytuacji "sam na sam" przelobował wychodzącego z bramki Skibę. Gola kontaktowego zdobył Artur Siemaszko, ale marzenia Stomilu o punktach zakończył w 82. minucie strzałem z główki Lukas Klemenz. GKS umocnił się zatem w środkowej części tabeli, a Stomil, chcąc utrzymać się w l lidze, musi zacząć punktować w innych meczach.

 

 

 

Autor: Polsat Sport, Fot. Podbeskidzie