Prezes Nice 1 Ligi: Kasa wypływa z polskiej piłki - to kolosalny błąd!

2017-10-14 06:34:00
Z Nice 1 Ligi płynie powiew świeżości w Ekstraklasie i nie da się temu zaprzeczyć! Z sześciu ostatnich beniaminków wszyscy grają w Ekstraklasie, ba, Zagłębie Lubin i Arka Gdynia zagrały nawet w europejskich pucharach - mówi prezes Nice 1 Ligi, Martyna Pajączek. I postuluje reformę Ekstraklasy i Nice 1 Ligi. A także tworzenie systemu, w którym będzie miejsce na szkolenie i transfery wewnątrzkrajowe.

Roman Kołtoń: Cieszy Panią przedłużenie kontraktu na transmisje z Polsatem Sport na następne trzy lata? - zapytaliśmy prezes Nice 1 Ligi, Martynę Pajączek, która jednocześnie szefuje Miedzi Legnica.

 

Martyna Pajączek: Proszę tylko spojrzeć, gdzie była 1. liga, gdy Polsat Sport zaczął transmitować spotkania w 2015 roku. Nasza klasa rozgrywkowa bardzo zmieniła się od tego czasu. Stała się jakby bardziej „nice”. Wykonaliśmy krok do przodu, może nawet dwa. Coraz mniej nas dzieli od Ekstraklasy, wciągnęliśmy się w to gonienie króliczka.


Ktoś pomyśli, że uprawiamy „propagandę sukcesu” z okazji parafowania umowy, która wiąże 1. ligę z Polsatem Sport do 2021 roku... Tak.

A niech o nas myślą, choćby cały czas. Ja myślę swoje i jestem - to po pierwsze - za ciężką pracą. To się z Polsatem Sport udaje. Panuje symbioza między stacją telewizyjną, a klubami. Praktycznie wszędzie współpraca przebiega bez żadnych zakłóceń. Polsat Sport zaoferował nam forum, żeby się pokazać. Szefowie PZPN doprowadzili do zawarcia kontraktu. Dwa mecze w kolejce, a od jakiegoś czasu także solidny i przyjemny do oglądania magazyn. To działa na wyobraźnię. Nawet była swego czasu dyskusja, czy trzeci mecz w kolejce, czy jednak magazyn. Ale magazyn to inne forum. Bardzo potrzebne, które podsumowuje z tygodnia na tydzień, co dzieje się na naszych boiskach. A dzieje się dużo ciekawego. Emocje są nie mniejsze niż w Ekstraklasie, a i poziom zbliżony...


Takie hasło głosi również prezes PZPN, Zbigniew Boniek.

No proszę, oceniam coś tak samo, to ja się cieszę że przypadkiem moje oceny sportowe są takie same jak szefa polskiej piłki. Na zarządach PZPN, tak raz na dwa miesiące, zaczynam przemówienie, które wszyscy niby znają. Jednak powtarzam je jak mantrę: musimy zbudować system polskiej piłki, system naczyń połączonych. Federacja ma określone zadania, Ekstraklasa ma swoje, 1 liga jeszcze inne i tak dalej, aż do piłki amatorskiej która też odgrywa ważną rolę. Między tymi elementami musi być współpraca. A u nas brakuje takiego solidnego systemu, z jasnym zdefiniowaniem ról wszystkich jego elementów. Brakuje właściwego przepływu pieniędzy w systemie. Rozumiem, że Ekstraklasa to showbiznes – kluby są nastawione na sukces przy wielkim „halo”. Ba, powinny być nastawione na sukces nie tylko na krajowym podwórku, ale i w Europie.

 

 

Latem wszystkie polskie kluby poległy w rundach wstępnych europejskiej rywalizacji...


I to jest niedobre. Po drugie – mamy niewłaściwą dystrybucję środków finansowych. To nie atak z mojej strony, a stwierdzenie faktu, przecież ja też jestem częścią systemu. Te środki wypływają z Polski. Wypływają z systemu polskiej piłki. I to jest kolosalny błąd. Gdybyśmy operowali tymi kwotami w większym stopniu w Polsce, to skorzystałyby polskie kluby. Te szkolące, sprzedające. Dlaczego nie ma transferów na linii Ekstraklasa – 1. liga, Ekstraklasa – 2. liga?!?

Bo kluby wolą transferować przeciętnych albo i słabych obcokrajowców.

 

Powiem tak – sama to przerabiałam. Niektórzy zatrudniani przez Miedź obcokrajowcy nie byli słabi, ale i nie byli jacyś wybitni - zresztą to 1 liga. Natomiast jednego nie można im odmówić – byli tani. Po prostu. Jednak obcokrajowcy nie mogą stanowić o sile polskiego klubu. Gra dziś w klubie kilku obcokrajowców, oni już się w Polsce zakorzenili, nawet chcą mówić po polsku, co uważam świadczy o szacunku do pracodawcy i bardzo sobie chwalę współpracę z nimi. W skali mikro, klubowej, obcokrajowcy są takimi zawodnikami jak i Polacy. Ale już gdy spojrzymy na to w skali makro, to zaczyna nam się pojawiać prawidłowość, która może zaniepokoić. Czyli gdzie w tym czasie grają Polacy, szczególnie ci młodzi, bo jeśli Polacy grają w czołowych klubach europejskich to tylko bić brawo! Ale to wybrańcy. To kto za chwilę będzie nas reprezentował? Proszę odpowiedzieć mi na proste pytanie...

 

Tak?

 

Czy klub naszej najwyższej klasy rozgrywkowej w kraju, Ekstraklasy, ma szansę na pozyskanie wartościowego obcokrajowca na tle innych europejskich lig, dużo silniejszych finansowo?

 

Rzadko... 


Właśnie! Czyli nie jest to w długim terminie efektywna droga. Zamiast eksponować swoje atuty, szukać przewag konkurencyjnych, eksponujemy swoje słabości. Finansowe. Jest to droga, która prowadzi nad przepaść. 

Nad przepaść? 

 

Skoro nie stać nas stale i regularnie na markowe zakupy to trzeba mieć inny pomysł. Albo kupować taniochę czy podróbki. No inaczej nie będzie. Nawet czasami udaje się sprowadzić BMW, jednak to auto wypada też z drogi i wtedy nieszczęście gotowe. A koszty niesamowite. Nie ma innej drogi, jak akademie, w których będzie szkolenie młodzieży. A wcześniej popularyzacja i dostępność w każdym zakątku kraju zajęć dla dzieci. Co oczywiście wcale nie jest takie proste w realizacji. Rozumiem że ktoś może się zdecydować tylko kupować, a pieniądze zarabiać w europejskich pucharach, też jest częścią systemu, też zarabia pieniądze dla polskiej piłki. 

 

 

 

Łatwo powiedzieć Pani, która pracuje w klubie, gdzie właściciel ma dużo cierpliwości. 

 

Trzeba mieć cierpliwość do dzieci, czy młodzieży. Mamy infrastrukturę, prowadzimy bursę, mamy prywatną podstawówkę i liceum piłkarskie, chcemy szkolić młodzież. Jako jeden z sześciu klubów mamy zawodową drużynę, rezerwy w 3. lidze i juniorów starszych i młodszych w rywalizacji szczebla centralnego. Obok Lecha Poznań, Legii Warszawa, Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin i Górnika Zabrze. Samo to zajęło kilka lat, a ile roboty jeszcze przed nami. Dzieciaki szkolimy - i komercyjnie, i szukamy jakości. W 1. lidze mamy taką zasadę, że co roku skupiamy się na jednym problemie. Nie chcę zarzucić środowiska nie wiadomo iloma pomysłami. Jak się wymieni dziesięć rzeczy, to człowiek łapie się za głowę i za kieszeń. I mówi – nie da się. Rok temu położyliśmy nacisk na marketing, postawiliśmy na budowaniu lokalnych klubów biznesu. Szkolenia, szkolenia i jeszcze raz szkolenia w tym zakresie. I myślę, że efekty są widoczne. W kolejnych klubach 1. ligi powstała świadomość, że od podstaw można zbudować relacje, które przyniosą konkretne profity. Myśli pan, że 1. liga z Polski będzie kiedykolwiek popularna w Niemczech, czy w Chinach?

 

Myślę, że nie...


Właśnie! Nigdy – nie ma na to żadnych szans. Natomiast jest szansa, ogromna, że dany klub będzie odgrywał istotną rolę w lokalnej społeczności. Że będzie motorem wielu pozytywnych zmian. Że prezydent czy burmistrz miasta – widząc zaangażowanie – nie będzie mógł pomijać danego klubu w swojej codzienności. Że lokalny biznes będzie się garnął, bo otrzyma należytą ekspozycję. W 1. lidze jak najbardziej można wystartować do małych, średnich czy większych firm w regionie. I te firmy będą zadowolone z efektów współdziałania. Dla klubu ważna jest dywersyfikacja dochodów. Wie pan, ja zawsze jestem otwarta na biznesowe rozwiązania – bo z biznesu przyszłam. Jako Miedź Legnica otwarci jesteśmy zresztą nie tylko na lokalny biznes, ale i lokalną społeczność – od parafii poczynając aż na galeriach handlowych kończąc, od dzieci po staruszków, staramy się pamiętać o każdym, znaleźć coś dobrego dla każdego.


Przyjdzie otrzeźwienie w Ekstraklasie? 

 

Każdy prowadzi swój biznes jak chce, rozmawiamy na dużym poziomie ogólności. Bo Ekstraklasa to ma być reklama całej polskiej piłki. 1. liga z kolei ma przygotowywać piłkarzy do wyzwań zawodowego futbolu. To ma być zaplecze ciekawych zawodników. Nie inaczej trzeba postrzegać 2. ligę, a także 3. ligę, która przecież ma charakter półamatorski. W tych ligach obowiązuje przepis co najmniej dwóch młodzieżowców na boisku. U nas w 1. lidze jest wymóg jednego młodzieżowca na boisku – w tym sezonie to zawodnik rocznika 1997 i młodszy...


Z tego tytułu kluby mogą zarabiać od PZPN-u w ramach Pro Junior System...


To kapitalny pomysł na ożywienie wprowadzania młodzieży!


Kapitalny to słowo, w którym jest wręcz entuzjazm. 


Brać się za piłkę bez entuzjazmu – to niemądre! Jest niezbędny, do takich projektów w szczególności! W puli jest 13 milionów złotych, z czego 6 milionów trafia do klubów Nice 1 Ligi. U nas premia będzie dla 7 zespołów. To prawie połowa ligi...


Zaraz, zaraz, czy w Nice 1 Lidze drużyn nie jest 18? 

 

Tak, ale Pro Junior System nie obejmuje spadkowiczów – po sezonie 3-4 zespoły spadają. Tak więc z 14-15 pozostałych zespołów aż 7. zostanie nagrodzonych w ramach Pro Junior System. Nic tylko stawiać na młodzież. Dlatego kluby w ten projekt się angażują. Trzeba szukać pomysłów które popychają nas do przodu. W tym duchu należy też planować - tą dyskutowaną - reformę Ekstraklasy. W interesie samej Ekstraklasy, ale i 1. ligi. Dla dobra polskiej piłki!

 

Słucham...

 

Ja jestem za powiększeniem Ekstraklasy do 18. zespołów. Trochę nas to osłabi, ale za to 18. drużyn będzie beneficjentem większych pieniędzy, które płyną w Ekstraklasie. A później te pieniądze będą płynęły niżej – do 1.ligi, do 2. ligi i niżej. Szkolisz, sprzedajesz, zarabiasz. Lepiej szkolisz – lepiej zarabiasz. Przecież powszechna jest wiedza, że z pieniędzy za Arka Milika żyje Rozwój Katowice. I tak można funkcjonować! Pomagajmy sobie odnieść sukces. Chyba to rozsądne by większa liczba klubów miała większe szanse na rozwój. Wtedy z Ekstraklasy powinny spadać 4 zespoły...


O już słyszę ten płacz w Ekstraklasie - nawet przy 18. zespołach... 


Ok, można dyskutować, analizować argumenty. Może niech trzy zespoły spadają, ale nie dwa. To jednak pozwoli nam zupełnie zmienić charakter 1. ligi...

 

A to jak?

 

Barażami. Bo teraz nasza rywalizacja jest taka – hm – jakby to ująć... Nasza rywalizacja jest „na nie”...

?!? Tak.

 

Awansują dwa zespoły, spadają trzy-cztery. Tak?

 


 

Tak.


Czyli zagrożonych jest dużo więcej klubów. Powstaje z tego negatywny wydźwięk. Hasłem przewodnim takich klubów jest: „nie spaść!”. To hasło obowiązuje nawet do połowy tabeli! Jak się czuje ten piłkarz czy kibic jak rano wstaje i myśli o meczu? A gdyby tak do Ekstraklasy awansowały trzy-cztery zespoły, to do połowy tabeli obowiązywałoby hasło – ”na tak”! Spróbujmy coś zrobić „na tak” – awansujmy do wyższej ligi! Inaczej się wstaje? Już nawet trzy zespoły nagradzane promocją na koniec sezonu zmieniłyby rzeczywistość. Dwie drużyny awansowałyby bezpośrednio, a kolejna po barażach. Bo można by zrobić baraż – drużyn z miejsc 3-6. A jak 6 miejsce dawałoby baraż, to o tym miejscu myślałyby zespoły z miejsc 7, 8 i 9... Oczywiście w poprzednim sezonie rywalizacja o awans była niesamowicie zacięta i toczyła się między ośmioma-dziewięcioma drużynami, ale to wynikało ze „spłaszczenia” tabeli. Nie każdy sezon będzie tak wyglądał. Stąd taka myśl. Ekstraklasa ma ten komfort, że nie musi martwić się o dopływ klubów z 1. ligi. W tym sezonie są Górnik Zabrze i Sandecja Nowy Sącz. Nie muszę chyba mówić, że sobie radzą. W poprzednim była Arka Gdynia i Wisła Płock. Jeszcze sezon wcześniej Zagłębie Lubin i Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Na sześciu ostatnich beniaminków wszyscy grają w Ekstraklasie! Co więcej – Zabrze nieźle „miesza” w obecnym sezonie. Zagłębie Lubin skończyło sezon - po powrocie do Ekstraklasy - na 3. miejscu. Arka Gdynia nie tylko się utrzymała, ale i zdobyła Puchar Polski, Superpuchar i – podobnie jak Zagłębie – wystartowała w europejskiej rywalizacji. Z 1. ligi płynie powiew świeżości w Ekstraklasie i nie da się temu zaprzeczyć!


Padło dużo konkretnych treści. Mam nadzieję, że Pani ich nie wyrzuci w autoryzacji. 


A dlaczego miałabym to zrobić? Mam prawo mieć swoje zdanie jak każdy, nie żyjemy w konspiracji, by je ukrywać. Koledzy z piłki znają moje poglądy. Nie jest trudno je zapamiętać: system naczyń połączonych, szkolenie, szkolenie, szkolenie…A teraz w 1. lidze wie pan, jaki jest temat przewodni?

Pojęcia nie mam, co Pani wymyśliła...


Szkolenie młodzieży! A jakże! Będziemy przez rok uświadamiać się wzajemnie, jak wiele jest do zrobienia w tej kwestii. Niech się spotykają odpowiedzialni za ten wycinek pracy, niech dyskutują, niech wspólnie szukają natchnienia. W jednym klubie szkoli się 500 dzieciaków, w innym 700, w kolejnym 300. Teraz jest kwestia zasadnicza – jak ilość zamienić w jakość? Jednak to już rola dla trenerów, których coraz więcej kształci się w Polsce. W federacji są eksperci, pomogą. Póki co, teraz mamy powołania do młodzieżowych kadr narodowych i widzę, że do reprezentacji U20 i U21 powołano 15 chłopaków z 1 ligi, 20 z Ekstraklasy i 8 z klubów zagranicznych. Czyli są jakieś efekty pracy, ale i wciąż jest nad czym pracować.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: Roman Kołtoń, Fot. Miedź Legnica/Stomil Olsztyn/Odra Opole/Stal Mielec