Podbeskidzie – Stomil Olsztyn 1:3

2018-08-05 02:05:00
Goście byli skuteczniejsi - Stomil zdobył trzy bramki, a dzięki nim trzy punkty.

Pierwszy kwadrans gry przebiegał pod dyktando gości – zawodnicy trenera Kieresia już po kilku minutach mogli objąć prowadzenie, ale w dobrej sytuacji pod bramką nie zorientował się Piotr Głowacki. Stomil w pierwszych minutach nie zwalniał tempa dopóki nie objął prowadzenia – w 15. minucie indywidualną akcją popisał się Grzegorz Lech, który uciekł obrońcom Górali i pokonał Rafała Leszczyńskiego. 

 

Po stracie bramki bielszczanie wreszcie śmielej zaatakowali, ładnie w pole karne przedarł się Goncerz, ale nie udało się mu wywalczyć pozycji do oddania strzału. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki doskoczył wysoko Bougaidis, ale jego uderzenie trafiło w plecy obrońcy i piłka wyszła ponownie na rzut rożny.

W 30. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Bartosz Jaroch, ale znów, podobnie jak jego próba sprzed tygodnia, piłka poszybowała minimalnie obok bramki.Z akcji godnych odnotowania należy wspomnieć uderzenie Gugi, po którym Michał Leszczyński, odbił piłkę przed siebie. Najgroźniej pod bramką gości było w 38. minucie, wtedy w zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Sabali, a strzał Łotysza trafił w boczną siatkę.

Na drugą połowę plan był prosty: wyrównać jak najszybciej a potem powalczyć o drugą bramkę. Sygnał do tego dał trener Brede, który wprowadził na drugie 45 minut dwóch nowych zawodników: Mystkowski i Rakowski zmienili Kostorza i Gugę. Zmiana w obrazie gry była natychmiastowa. Górale zaatakowali, a momentami oblegali bramkę Stomilu. Na efekty nie trzeba było długo czekać: już w 50. minucie, czyli pięć minut po wznowieniu gry z rzutu rożnego dośrodkował Sierpina, a Jaroch uprzedził obrońcę Stomilu i zdobył swoją pierwszą bramkę dla Podbeskidzia.

 

Ataki Górali nasilały się. Tuż sprzed pola karnego uderzał i Mystkowski, i Rakowski, ale przy jednym uderzeniu dobrze zachował się Michał Leszczyński, a strzał „Raka” był odrobinę niecelny.

 

Wydawało się, że objęcie prowadzenia przez gospodarzy jest naprawdę blisko, a tymczasem, to goście zaatakowali i skutecznie wybili zwycięstwo Góralom z głów, a zrobił to nomen omen Głowacki. Piotr Głowacki najpierw przepięknym, technicznym strzałem wrzucił piłkę za kołnierz Rafała Leszczyńskiego, w samo okienko jego bramki. Nie minęły trzy minuty a ponownie ten sam zawodnik wyszedł sam na sam z bramkarzem Podbeskidzia i wygrał ten pojedynek, posyłając piłkę do bramki.

 

Dwubramkowe prowadzenie zostało utrzymane przez gości do końca meczu i trzy punkty wyjechały na Warmię.

 

PODBESKIDZIE – STOMIL OLSZTYN 1:3 (0:1)

 

0:1 Lech 15'

1:1 Jaroch 50'

1:2 Piotr Głowacki 64'

1:3 Piotr Głowacki 67'

 

Żółta kartka: Lech (Stomil).

Sędziował: Mariusz Korpalski (Toruń).

 

Podbeskidzie: R. Leszczyński - Jaroch, Bougaidis, Jończy, Oleksy (67’ Bąk) – Kostorz (46’ Mystkowski), Guga (46’ Rakowski), Wiktorski, Sierpina - Sabala, Goncerz.

 

Stomil Olsztyn: M. Leszczyński - Kuba, Sołowiej, Wełnicki, Szywacz, Kun (84’ Bucholc), Trojak, Stromecki, Głowacki – Lech (87’ Jegliński), Góral (90’ Śledź).

Autor: Podbeskidzie, Fot. 400mm.pl