Pamiętam gdzie zaczynaliśmy i wiem dokąd zmierzamy [Rozmowa]

2017-06-09 10:56:00
Właściciel Miedzi podsumowuje ostatnie półrocze, mówi o pierwszej drużynie i Akademii, a także o Klubie Biznesu i rozwoju całej organizacji. – Pamiętam w jakim stanie zastałem ten klub. Przecież tu wszystko trzeba było budować od nowa ciężką, codzienną pracą i my to systematycznie robimy. Wiemy skąd startowaliśmy, wiemy gdzie obecnie jesteśmy, ale wiemy też doskonale dokąd zmierzamy. Cały czas chcemy iść do przodu w każdym obszarze – mówi Andrzej Dadełło.

Dlaczego zrezygnował Pan z dalszej współpracy z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem?

 

Trener Tarasiewicz pracował u nas blisko dwa lata i w tym czasie celem zespołu był awans. Tego celu nie udało się osiągnąć, choć był on na wyciągnięcie ręki, a trener miał do dyspozycji bardzo silną kadrę oraz największy w naszej historii budżet płac. Teraz czeka nas przebudowa zespołu, tym bardziej że był on wciąż dość zaawansowany wiekowo. Do tej pory budowaliśmy pierwszy zespół w oderwaniu od Akademii. Właściwie przez ostatnie lata finansowałem dwa kluby w Legnicy: Miedź i rezerwy Miedzi, gdyż nie było programowego przepływu zawodników pomiędzy obydwoma zespołami. Nie mam o to pretensji do trenera Tarasiewicza, który miał określone jednoznacznie priorytety i je po prostu realizował. W chwili obecnej te priorytety muszą zostać przeformułowane. Skoro nasi młodzi piłkarze bardzo dobrze radzą sobie w silnej 3 lidze, to znaczy że zasługują na szansę, by włączyć do kadry pierwszego zespołu najlepszych. Będzie to jednak proces powolny i stopniowy, gdyż nagły przeskok może zaszkodzić zarówno tym zawodnikom, jak i klubowi.

 

Skąd pomysł, by odważniej postawić na młodych zawodników i jak to w praktyce będzie wyglądało?

 

Od lat inwestuję sporo zarówno w Miedź, jak i Akademię Piłkarską Miedzi. Na ile tylko pozwalają mi na to obowiązki zawodowe bywam na meczach rezerw i juniorów. Nie wiem, czy jest w Polsce drugi właściciel klubu, który w każdym sezonie ogląda tyle meczów drużyn ze swojej Akademii. Mamy wielu bardzo zdolnych zawodników i z roku na rok podnosimy poziom szkolenia, czego potwierdzeniem są wyniki naszych drużyn w rozgrywkach ligowych. Przecież kilka lat temu nasza młodzież wyraźnie odstawała od najlepszych zespołów w regionie, a dziś rywalizuje z czołowymi zespołami na poziomie województwa i kraju jak równy z równym, i wygrywa. To nie przypadek, że nasz 3-ligowy zespół osiąga bardzo dobre wyniki, mimo że znakomitą część składu stanowią juniorzy. Dlatego chcę by w pierwszej drużynie pojawił się taki trener, który naszych najzdolniejszych piłkarzy z Akademii powoli będzie wprowadzał do pierwszej drużyny. Nie jest to żadna zmiana strategii – przecież właśnie po to od kilku lat finansuję Akademię Piłkarską Miedzi, by w perspektywie dostarczała ona piłkarzy do pierwszego zespołu. Po latach pracy wreszcie mogę o tym pomyśleć; o to chodziło. Ale proszę zauważyć, że to się nie może stać z dnia na dzień, bo to proces długofalowy. Dziwię się, że o strategii Miedzi najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nawet nie rozumieją tego pojęcia…

 

Jest Pan zadowolony z rozwoju Akademii?

 

Chyba już nie pamiętamy, że nie tak dawno, bo zaledwie kilka lat wstecz, nasza pierwsza drużyna broniła się przed spadkiem do 3 ligi. Dziś Miedź walczy o awans do Ekstraklasy, a w 3 lidze z powodzeniem gra nasz zespół rezerw złożony z młodych piłkarzy i jest tam wiodącą siłą. Nasi juniorzy starsi rywalizują z najlepszymi drużynami w kraju w Centralnej Lidze Juniorów, a juniorzy młodsi wygrali rozgrywki w województwie i kolejny raz reprezentują Dolny Śląsk w Makroregionalnej Lidze Juniorów Młodszych. Dodam, że coraz więcej naszych zawodników trafia do kadry województwa, a najlepsi do reprezentacji kraju w swoich rocznikach. Kilka lat temu o takich wynikach w Miedzi mogliśmy tylko pomarzyć, a dziś to nasza codzienność. Mamy Szkołę Mistrzostwa Sportowego, ulepszamy bazę, każdorazowo na naborach pojawia się kilkukrotnie więcej kandydatów, niż mamy miejsc, co daje nam komfort wyboru najlepszych i najbardziej uzdolnionych zawodników z regionu. Uważam natomiast, że bardzo dużo pracy jeszcze przed nami, a sposób szkolenia młodzieży w Akademii musi być stale usprawniamy. Dobre szkolenie to większa liczba wychowanków w zespole, a wszystkim nam zależy, żeby w Miedzi w przyszłości grało jak najwięcej wychowanków pochodzących Legnicy i z naszego regionu. I temu też służą wszelkie zmiany personalne.

 

 

 

Wielu zawodnikom pierwszej drużyny w czerwcu kończą się kontrakty. Co dalej z kadrą Miedzi?

 

Ta kadra walczyła o awans do Ekstraklasy, ale nie zrealizowała celu, choć ostatecznie zabrakło naprawdę niewiele. Zawodnicy mieli o co grać, ponieważ prawie wszyscy mieli gwarantowane przedłużenie umów i duże podwyżki w przypadku awansu, a do tego premie, łącznie to były miliony. Szatnia była zróżnicowana. Z młodymi i obiecujący graczami, którzy budują też majątek klubu, mamy wciąż ważne kontrakty – są to m.in. Michał Bartkowiak, Damian Rasak czy Bartek Nowak (wypożyczony do Ruchu Chorzów) wokół których można budować drużynę. Mamy też grupę doświadczonych zawodników, z którymi z założenia podpisujemy roczne kontrakty i to nowy trener podejmie decyzję o ich przydatności do zespołu. Nie ma potrzeby, żebyśmy podpisywali z tą grupą zawodników długoterminowe kontrakty. Akurat tutaj od lat mamy stałą zasadę – ich kontrakty zostaną automatycznie przedłużone tylko w przypadku awansu – ze sporą podwyżką. W przeciwnym przypadku to trener podejmuje decyzję o ich przydatności. Ponadto jest grupa obcokrajowców, którzy mieli nam pomóc wywalczyć awans i z takim zadaniem przyszli do Legnicy. Oni nie podpiszą kontraktu w polskiej I lidze na dłużej niż rok – samo namówienie ich do przyjazdu do Legnicy nie było nigdy zadaniem łatwym. Znowu odnoszę wrażenie, że najwięcej do powiedzenia mają w danym temacie ci, którzy się na tym kompletnie nie znają. Być może niektórzy z tych zawodników przedłużą z nami umowy, będzie to jednak zależało od tego, czy otrzymają lepsze oferty. My nie będziemy składać ofert, na które nas nie stać. Mamy oczywiście drobny problem, gdyż nasi byli pracownicy i zawodnicy trafili do biznesu menadżerskiego, a że znają dobrze naszych piłkarzy, to obiecują im nowych, atrakcyjnych i bogatych pracodawców, więc co niektórzy mają mętlik w głowie. Ale i z tym problemem sobie poradzimy. Jak to w życiu bywa, każdy próbuje zarobić na pracy innych.

 

Czy kibice powinni martwić się tym, że tak wielu piłkarzy odejdzie z Miedzi?

 

Dzisiaj będziemy mieli nowego trenera. Dostanie on budżet na zbudowanie nowego zespołu oraz wiarygodność klubu, który solidnie płaci na rynku, sporą listę zawodników, którzy są wolni oraz bardzo dobre kontakty zagraniczne, wzmocnione faktem, że spora grupa zawodników wypromowała się dzięki Miedzi. Dla nowego trenera Miedzi dużo lepiej jest mieć budżet na piłkarzy i ściągnąć takich, jakich się chce pod swój system gry, niż budować na zastanej już kadrze zawodników, z których część ma ważne kontrakty, blokują często budżet płac, a nowy trener ich nie potrzebuje. Oczywiście zgranie zespołu wymaga czasu, ale i tak nowy trener preferuje inną taktykę, więc dla niego lepiej, żeby wykonywali ją zawodnicy przez niego wyselekcjonowani.

 

Jakie będą cele Miedzi w przyszłym sezonie?

 

Tak jak zawsze – wysokie. Często słyszę, że nie powinniśmy „pompować balonika” pod nazwą awans do Ekstraklasy. Dla mnie nigdy nie jest wstydem powiedzieć, że walczymy o pełną pulę. Bardzo mi się podobało, kiedy pan Tarasiewicz półtora roku temu, gdy zimą mieliśmy gigantyczną stratę do liderów, mówił, że atakujemy czołowe pozycje. Nie udało się, ale w biznesie i sporcie trzeba być odważnym i stawiać sobie ambitne cele. Nie lubię tchórzy i mięczaków. Mi nie przeszkadza to, że ktoś mi wypomina ile razy walczyliśmy nieudanie o awans. Dla mnie nie liczy się to, co już minęło. Rozpamiętywanie porażek jest domeną słabych ludzi, wypominanie domeną ludzi wiecznie przegranych. Teraz zabrakło nam punktu, który traciliśmy kilka razy we frajerski sposób. Nie przyznano nam też walkowera, może to mało sportowe, ale jednak nam się – zgodnie z przepisami – należał. Było, minęło. Trzeba patrzeć jednak do przodu. Zaczyna się nowy sezon i będziemy budować zespół, który ma walczyć o najwyższe cele.

 

 

 

W kończącym się półroczu doszło w Miedzi do kilku zmian na stanowiskach menadżerskich, więc wnioskuję, że przebudowa planowana była dużo wcześniej i objęła nie tylko pierwszy zespół…

 

Zrezygnowałem z kilku osób, z których pracy nie byłem zadowolony. Jeszcze raz to powtórzę: ja nie zwalniam w nagrodę. Zwalniam wtedy, kiedy coś nie funkcjonuje dobrze. Mówienie o tym, że coś funkcjonowało dobrze i przytaczanie statystyk dla potwierdzenia tego, jest nieprawdziwe. Proszę nie wierzyć w to, co opowiadają ludzie, których zwolniłem. Oni mieli szansę się wykazać. Skoro tego nie zrobili działaniem, to teraz próbują mówieniem. Jest to naturalny mechanizm obronny. Nie mam też w zwyczaju wypowiadać się negatywnie publicznie o tych, których zwalniałem. Co innego prosto w twarz, tutaj myślę, że niektórzy mogli być zaskoczeni bezpośredniością mojego przekazu. Nie zamierzam zrobić z klubu targowiska plotkarstwa i narzekactwa. Tutaj się pracuje, kto tego nie rozumie odchodzi, a lobbing kolegów i przyjaciół, czy nawet dziennikarzy w tym nikomu nie pomoże. Gdyby wszyscy wykonywali swoje zadania tak profesjonalnie, jak prezes Martyna Pajączek, to już dawno bylibyśmy w Ekstraklasie.

 

Podsumowując: jaki był dla Miedzi ten sezon?

 

Naszym najważniejszym celem sportowym był awans do ekstraklasy i tego celu nie osiągnęliśmy. Niemniej wzmocniliśmy się organizacyjnie pod wieloma względami. W ciągu czterech dni, w których poszła w świat informacja, że nie mamy trenera, otrzymałem kilkadziesiąt propozycji z całej Europy, od wielu trenerów, wśród których byli trenerzy zdobywający mistrzostwa swoich krajów w ligach bardziej prestiżowych od polskiej Ekstraklasy. To pokazuje jak nasz klub zmienił się w ciągu ostatnich lat. Także ten ostatni rok był ważny. A biorąc pod uwagę atmosferę i zachowanie kibiców po ostatnim meczu, śmiem powiedzieć, że zrobiliśmy wszyscy kolejny bardzo duży krok w kierunku budowania naszego legnickiego klubu.

 

 

 

Autor: Miedź Legnica, Fot. Miedź Legnica