Nic do stracenia

2017-11-29 12:32:00
W środę o godz. 18.00 w Gdyni rozpocznie się drugi i ostateczny mecz pomiędzy Arką a Chrobrym Głogów, czego stawką jest półfinał Pucharu Polski. Pomarańczowo-czarni muszą próbować odrobić dwubramkową stratę z pierwszego spotkania (w Głogowie było 2:0 dla Arki). - Nie mamy nic do stracenia - mówi trener Chrobrego Grzegorz Niciński.

W środę o godz. 18.00 w Gdyni rozpocznie się drugi i ostateczny mecz pomiędzy Arką a Chrobrym Głogów, czego stawką jest półfinał Pucharu Polski. Pomarańczowo-czarni muszą próbować odrobić dwubramkową stratę z pierwszego spotkania (w Głogowie było 2:0 dla Arki). - Nie mamy nic do stracenia - mówi trener Chrobrego Grzegorz Niciński. 

 

Chrobry jest po wygranej z Ruchem Chorzów po golu w 90 minucie, co musi być budujące. Poza tym 6 miejsce z rekordową dla siebie ilością punktów na tym etapie daje spokój i pozwala mówić o tym, że nie ma się nic do stracenia. Arce jednak także towarzyszy względny spokój. Przed pierwszym meczem wysoko pokonała Jagiellonię Białystok (4:1). Teraz doszło do podobnej sytuacji. O zespole Leszka Ojrzyńskiego zrobił się rozgłos za sprawą 5:0 z Sandecją Nowy Sącz, bo to ich najwyższa wygrana w historii gier na tym poziomie i w ogóle rzadko tutaj spotykana. Poza tym jest on w ósemce, co w przypadku ekstraklasy też daje przynajmniej chwilowy komfort. 

 

Wcześniej trener Ojrzyński po tym 4:1 z „Jagą” na puchar wymienił cały skład. Jedenastka na ligę różniła się w stu procentach od jedenastki na PP z Chrobrym. To styl stosowany już wcześniej, który - jak widać - się sprawdza. Zawodnicy z szerokiej kadry walczący o ściślejszą otrzymują szansę i ją wykorzystują, a Arka z nimi w składzie mocno pozostaje w grze o obronę pucharowego tytułu. Chrobry musi jednak gonić wynik, a skoro tak, to nie można przywiązywać szczególnej wagi do tego czy zagrają ci czy może tamci. W końcu jak powiedział trener Niciński, co znów podkreślimy: „nie mamy nic do stracenia”. Sezon wcześniej z takiego założenia wyszedł inny pierwszoligowiec. Wigry Suwałki po 0:3 u siebie w pierwszym półfinale, na drugi nie zwiesiły broni. W Gdyni prowadziły już 2:0, 3:1 i koniec końców wygrały 4:2, sprawienie sensacji mając jak na wyciągnięcie ręki. Wtedy całkiem szybko drużyna otworzyła wynik, bo Damian Kądzior strzelił na 0:1 w 21 minucie. Wydaje się, że w to, w próbę szybkiego zdobycia gola, trzeba celować. 

 

Nie będzie łatwo, będzie przecież bardzo trudno. Cały czas można żałować samobójczej bramki Karola Danielaka w 90 minucie z rywalizacji w Głogowie. 0:1 to byłby zupełnie inny świat. Po 0:2, wiadomo, emocje i ciśnienie opadły, jednak piłka i wiara w swój klub mają to do siebie, że z każdym kolejnym dniem to wszystko wraca. W tym przypadku też wróciło, bo gdyby było inaczej, to piłkarze nie wyjeżdżaliby do Gdyni dzień wcześniej i nie szykowali na Arkę normalnym trybem, tylko zadowalali wykonaniem zadania w lidze. 

 

Przypominając: początek meczu w Gdyni o godz. 18.00. Transmisję na żywo ze stadionu Arki przeprowadzi Polsat Sport. 

 

 

Autor: Chrobry Głogów, Fot. Chrobry Głogów