Mateusz Cholewiak: Ten rok Stal może zaliczyć do udanych

2017-12-05 16:14:00
Kapitan Stali Mielec w tej rundzie do siatki rywali trafił siedem razy. W ostatnich trzech spotkaniach Mateusz Cholewiak wpisywał się na listę strzelców za każdym razem. Teraz w rozmowie z nami podsumował minioną rundę.
Lepszego końca nie mogliście sobie wymarzyć.
 

Maraton dobiegł końca. Trzy mecze w osiem dni i dziewięć punktów na koncie. Nie ma do czego się przyczepić. Te trzy zwycięstwa traktujemy jako rehabilitację za domową porażkę ze Stomilem Olsztyn. Można powiedzieć, że plan został wykonany w 100 procentach.

 

Przed tym maratonem zakładaliście sobie w szatni, ile punktów będzie Was satysfakcjonować?

 

Każdy myślał o komplecie, ale wiadomo, że przez osiem dni mogły różne  rzeczy się wydarzyć, mogła przytrafić się kontuzja lub kartka. Mimo, że te zespoły były za nami w tabeli wiedzieliśmy, że miejsce nie odzwierciedla ich faktycznego potencjału. Tym bardziej cieszy więc dziewięć zdobytych punktów.

 

 
Ten maraton był szczególnie udany dla Pana, choć mogło być jeszcze lepiej jeśli chodzi o strzelone bramki.

 

Wiem do czego Pan zmierza…nieszczęsna sytuacja w Chorzowie (śmiech). To pudło z początku meczu bardzo mnie zmobilizowało. Dobrze, że udało mi się strzelić w kolejnej akcji i ta nieudana sytuacja szybko wyleciała z głowy. Tak się złożyło, że kolejne gole były ważne dla zespołu patrząc na to, jak układało się spotkanie. W Bielsku-Białej udało się strzelić decydującą bramkę, a w meczu z Tychami otworzyła wynik spotkania.

 

Znalazł się też pan w jedenastce rundy Andrzeja Iwana.

 

Takie wyróżnienia zawsze cieszą, bo pokazują, że ciężka praca na treningach przynosi efekt.

 

W Waszej sytuacji żal, że ten piłkarski rok po takiej końcówce dobiegł końca.

 

Naprawdę dobrze czuliśmy się na boisku w ostatnich meczach. Mnie osobiście można powiedzieć nieco pomogła kontuzja ręki. Pauzowałem pięć spotkań i ta siła została akurat na koniec. Co do kolegów, to po takim zwycięskim maratonie mimo zmęczenia, chciałoby się zagrać jeszcze dwa spotkania.

 

Długo uczyliście się ligi.

 

Faktycznie początek dla nas jako beniaminka w tej lidze przypominał koszmar. Tamten sezon to jednak zamknięty rozdział. W tej rundzie były różne momenty, ale końcówka należała do nas. Wysokie piąte miejsce, niewielka strata do czołówki. Ten rok Stal może zaliczyć do udanych.

 

Zwłaszcza, że przed sezonem Stal straciła kilka bardzo ważnych ogniw.

 

Przed sezonem nastąpiło kilka zmian, ale trener Smółka świetnie na nowo poukładał zespół. Dobrał zawodników, którzy swoim stylem pasują do Stali. Najważniejsze, że nie straciliśmy kontaktu z czołówką. Teraz na spokojnie przygotowujemy się do wiosennych spotkań. 

 

W ubiegłym tygodniu głośno zrobiło się o stażach trenerskich Zbigniewa Smółki.

 

Duże wydarzenie dla klubu, jak i samego trenera. Chelsea czy Bayern – te nazwy robią wrażenie.

 

 
To zapytam tak, Premiership czy Bundesliga?

 

Osobiście wolę ligę angielską. Od małego jestem fanem Manchesteru United. Nie zamykam jednak się tylko na angielską piłkę.

 

Głośno o was zrobiło się nie tylko ze względu na serię trzech zwycięstw.

 

(Śmiech) Pewnie chodzi o „Miłość w Zakopanem”…. Nie sądziliśmy, że zyskamy przez to aż taką popularność. Po zwycięstwie nad Chrobrym, Krystian Getinger puścił akurat tą piosenkę i ona towarzyszy nam po zwycięskich meczach.

 

Wydarzenie, moment czy też mecz, który zapamięta Pan z tej rundy?

 

Zdecydowanie mecz z Podbeskidziem był tym meczem który na dłużej zostanie w pamięci.

 

 

Autor: 1liga.org, Fot. Stal Mielec