Kapitalne widowisko w Tychach

2017-08-10 08:40:00
Dwa rzuty karne obronione przez Marka Igaza, czerwona kartka, dogrywka i na koniec seria jedenastek. Z tegoroczną edycją Pucharu Polski GKS Tychy żegna się z przytupem, ulegając ostatecznie drużynie Cracovii po rzutach karnych.

Na pucharowe starcie trenerzy obu zespołów zdecydowali się desygnować w znacznym stopniu przemeblowane składy. W tyskim zespole szansę gry od pierwszej minuty dostali m.in. bramkarz Igaz, obrońcy Biernat i Szywacz, czy debiutujący w zielono-czarno-czerwonych barwach Rogalski.

 

Tyszanie przed większość tego spotkania toczyli wyrównany bój z wyżej notowanym rywalem, a pierwszą groźną akcję przeprowadzili w 20. minucie gry. Wspomniany Rogalski w tempo odegrał futbolówkę do Piotra Ćwielonga, a doświadczony piłkarz GKS będąc kilka metrów przed bramką posłał ją nad poprzeczką.

 

W 33. minucie spotkania piłkę z narożnika boiska w szesnastkę gości dośrodkował Ćwielong, a tam główkujący na bramkę Daniel Tanżyna pomylił się nieznacznie, posyłają ją tuż obok słupka. Na przerwę obie drużyny schodziły z bezbramkowym remisem.

 

Worek z bramkami rozwiązał się za to już chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, kiedy to płaskim strzałem z bliskiej odległości Igaza pokonał Adam Deja. W kolejnych minutach zaczął się jednak prawdziwy piłkarski spektakl, w którym było niemalże wszystko.

 

W 71. minucie gry arbiter spotkania podyktował jedenastkę dla "Pasów", ale intencje Deji świetnie wyczuł Igaz, broniąc pierwszą, ale... nie ostatnią jedenastkę w tym meczu. Napędzeni tyszanie w 82. minucie dopięli swojego i doprowadzili do wyrównania. Po dalekim wyrzucie piłki z autu przez Dawida Abramowicza, tym razem swojej szansy nie zmarnował Tanżyna, radując kilkutysięczną publinczość przy Edukacji 7.

 

Dogrywka przyniosła mnóstwo emocji, niestety również i tych negatywnych, za sprawą decyzji podejmowanych przez sędziego głównego. W 101. minucie za próbę wymuszenia rzutu karnego drugą żółą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Michał Fidziukiewicz, a na domiar... kilka minut później arbiter podyktował kolejną jedenastkę dla krakowian. I tym razem w roli głównej wystąpił słowacki golkiper, parując uderzenie Krzysztofa Piątka. Warto dodać, że "Igi" w końcówce meczu popisał się również kilkoma świetnymi interwencjami.

 

W próbie nerwów, czyli serii jedenastek lepsi okazali się przyjezdni, ale podopiecznym Jurija Szatałowa należą się wielkie słowa uznania za to spotkanie. Na takie zakończenie pucharowej przygody warto było czekać.

 

GKS Tychy - Cracovia 1:1 (0:0, dog. 1:1, rz. k. 1:4)


0:1 Deja 52'

1:1 Tanżyna 82'

 

Rzuty karne: 0:1 - Piątek (0:1 Ćwielong - nietrafiony), 0:2 - Wójcicki, 1:2 - Zapolnik, 1:3 - Helik (1:3 Mańka - nietrafiony), 1:4 - Sipľak.

 

Żółte kartki: Birnat, Grzybek, Matusiak, Fidziukiewicz, Zapolnik - Wdowiak, Kanach.

 

Czerwona kartka: Fidziukiewicz (druga żółta).

 

Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

 

GKS Tychy: Igaz - Biernat, Tanżyna, Szywacz - Grzybek (65' Abramowicz), Łuszkiewicz (46' Matusiak), Szumilas, Ćwielong, Mańka - Fidziukiewicz - Rogalski (46' Zapolnik).

 

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Helik, Sipľak, Sowah - Wdowiak, Kanach, Deja, Lusiusz (97' Dimun), Vestenický (87' Wójcicki) - Szewczyk (79' Piątek).

 

 

Autor: GKS Tychy, Fot. GKS Tychy