"Jedenastka sezonu Nice 1 Ligi": Łukasz Wróbel

2017-06-16 20:18:00
- Trudno oceniać sezon w moim wykonaniu, bo był dobry, ale co z tego, skoro drużyna broni się przed spadkiem - powiedział nam obrońca Drutex-Bytovii Bytów, kiedy zadzwoniliśmy z informacją o nominacji w plebiscycie na najlepszą jedenastkę Nice 1 Ligi. Jego zespół zmierzy się w barażach z Radomiakiem Radom, a jego dobra postawa, którą prezentował przez całe rozgrywki, może pomóc zespołowi w utrzymaniu się na zapleczu Ekstraklasy.

Gratulacje za nominację do plebiscytu. Jak ocenia Pan sezon w swoim wykonaniu?

 

Dziękuję bardzo. Trudno oceniać sezon w moim wykonaniu, bo był dobry, ale co z tego, skoro drużyna broni się przed spadkiem? Wszyscy jesteśmy zgodni, że na ten potencjał, który mamy, nie możemy sobie pozwolić na osiąganie tak słabych wyników. Z pewnością jest to duży zawód.

 

Drutex-Bytovia zagra w barażach z Radomiakiem. Czy trzeba do takich pojedynków specjalnego przygotowania pod względem mentalnym?

 

W sytuacji, w której byliśmy przez dwa ostatnie miesiące, spowodowała nasz końcowy efekt, czyli załapanie się do baraży. Przez długą część sezonu byliśmy pewni, że możemy spaść. Końcówka sprawiła, że jeszcze mamy szansę i chcemy to wykorzystać. Już samo to, że zagramy w meczach barażowych pokazuje, że jesteśmy silną mentalnie drużyną. Nie potrzebujemy dodatkowej mobilizacji, tylko podtrzymania naszej dyspozycji.

 

Utrzymanie w barażach z pewnością będzie jeszcze lepiej smakowało niż pozostanie w normalnym trybie.

 

Myślę, że w ogóle same baraże to już jakieś osiągnięcie. Przez długi czas byliśmy skazywani na pożarcie łącznie ze Zniczem Pruszków i MKS-em Kluczbork, ale udało się wygrać kilka meczów i jeszcze nie ma tragedii. Patrząc przez pryzmat rundy wiosennej, to taki nasz mały sukces. Całe rozgrywki są pod tym względem bardzo ciekawe. Połowa ligi grała o awans do Ekstraklasy, o utrzymanie też biło się kilka ekip i do samego końca nie było wiadomo, jak to się wszystko potoczy. Baraż to dobry krok w kierunku utrzymania, które będzie naszym sukcesem. Nie chcę mówić o spadku, czy utrzymaniu w kontekście sędziów, ale wszyscy widzieli, jak to było i nie może tak być. Nie chciałem do tego wracać, ale niektóre decyzje arbitrów, czy to z karnymi, czy z całą otoczką tylko nam zaszkodziły. Na koniec sezonu mogliśmy mieć kilka punktów więcej, a tak do samego końca drżymy o pozostanie w Nice 1 Lidze.

 

Jaki moment sezonu najbardziej został w pamięci?

 

Nie uznano nam pięć prawidłowo strzelonych bramek. I to wszystkie z zespołami, które bezpośrednio z nami walczyły o byt w lidze. To takie przykre doświadczenie, które mam nadzieję, że się nie powtórzy.

 

Grał Pan już zarówno w 2. lidze jak i 1. Jak duża różnica jest między tymi poziomami rozgrywek?

 

W 1. lidze poziom jest wysoki. Jeśli popełnię poważny błąd i żaden z kolegów mnie nie będzie asekurował, to możemy być pewni, że tracimy gola. Gram na bardzo odpowiedzialnej pozycji i zdaję sobie z tego sprawę, ale poziom niżej nie ma takich problemów. Często widziałem, jak rywale popełniali błędy, których nie potrafiliśmy wykorzystać. Na zapleczu Ekstraklasy takie przypadki kończą się golem. Z tego co widzę, to 1. Liga jest o wiele bardziej siłowa.

 

Ponad 170 meczów w 1. Lidze to duże osiągnięcie, ale czy nie brakuje Panu występów na najwyższym szczeblu?

 

Dużo już się tego uzbierało (śmiech). Zawsze z tyłu głowy było to marzenie, żeby zadebiutować w Ekstraklasie i mieć na koncie udany sezon w swoim wykonaniu. Zdaję sobie sprawę, żeby tam zagrać, to muszę sam sobie to wywalczyć. Ze względu na mój wiek, liczę się z tym, że mogę nie dostać już oferty z Ekstraklasy, więc jedynym wyjściem jest awans z Bytovią, czy może z innym klubem z Nice 1 Ligi.

 

W związku z barażami, urlop trzeba będzie odłożyć na później?

 

Powiem szczerze, że mi ten urlop w ogóle nie jest potrzebny. Powinniśmy cały czas być „na chodzie”, żeby bez problemu przejść baraże i patrzeć z optymizmem na przyszły sezon. Na odpoczynek przyjdzie jeszcze czas, teraz musimy skupić się na dwumeczu z Radomiakiem.

 

 

 

Autor: GOL24, Fot. GOL24