"Jedenastka sezonu Nice 1 Ligi": Łukasz Radliński

2017-06-15 10:03:00
Trudno byłoby wyobrazić sobie awans Sandecji bez dobrej postawy Łukasza Radlińskiego między słupkami bramki zespołu z Nowego Sącza. Zaowocowało to nominacją bramkarza w plebiscycie na najlepszą jedenastkę sezonu Nice 1 Ligi. Jak sam piłkarz ocenia sezon zakończony awansem? - Marzenia są po to, żeby je spełniać i zrealizowaliśmy nasz wspólny cel - stwierdził, gdy zadzwoniliśmy z informacją o nominacji.

Należą się Wam gratulacje za awans do Ekstraklasy. Sprawiliście dużą niespodziankę, ale jak Pan ocenia ten sezon?

 

Ten sezon był bardzo ciężki, zarówno dla mnie, jak i całej drużyny. Był taki moment, kiedy przegraliśmy dwa mecze z rzędu i niektórzy kibice już nas przekreślili, ale pokazaliśmy charakter w meczu z Wigrami (26. kolejka 1:0 dla Sandecji – przyp. red.), potem seria zwycięstw i to nam dało wymarzony awans.

 

Jaki był najbardziej pamiętny moment albo najważniejszy mecz sezonu?

 

Właśnie wcześniej wspomniany mecz z Wigrami. Od tego wszystko się zaczęło, nastąpiło przełamanie i potem było nam już lżej.

 

Przychodząc w 2014 roku do Sandecji, przeszło w ogóle przez myśl, że awans do Ekstraklasy będzie realny?

 

To było moje wielkie marzenie. Klub również miał zamiar awansować po raz pierwszy w swojej historii, ale przez dwa lata graliśmy o utrzymanie. Nic nie zapowiadało, że w moim trzecim roku w Sandecji zapewnimy sobie awans. Marzenia są po to, żeby je spełniać i zrealizowaliśmy nasz wspólny cel.

 

Ten awans to spełnienia takiego piłkarskiego marzenia? W końcu wciąż czeka Pan na debiut.

 

Powiem szczerze, że teraz chcemy wyjechać na wakacje i troszkę odpocząć od tego wszystkiego. Prognozy i nasze zamiary przedstawimy sobie po powrocie z urlopów. Wtedy spotkamy się na pierwszym treningu, damy sobie odpowiedź na pytania „Czego od siebie oczekujemy?” i dopiero wówczas będziemy o nie walczyć.

 

Czy jako beniaminek będziecie skazani na walkę o utrzymanie?

 

Zawsze dla beniaminka celem nadrzędnym jest utrzymanie się w Ekstraklasie. Nie można popadać w zbyt duży optymizm i mówić, że na koniec przyszłego sezonu będziemy bardzo wysoko. Jeśli uda nam się zostać, będziemy myśleć, co dalej.

 

Zachował Pan 11 razy czyste konto w Nice 1. Lidze. Ile spodziewa się Pan w Lotto Ekstraklasie?

 

To trudne pytanie, bo wiadomo, że w Ekstraklasie jest o wiele więcej dobrych napastników, którzy potrafią seriami strzelać gole. Dla piłkarza żadne statystyki nie grają roli, najpierw trzeba będzie wywalczyć sobie pierwszy skład i ciężko pracować, bo wiem, że poprzeczka będzie zawieszona bardzo wysoko. Klasyfikacje „na zero z tyłu” itp. robią wrażenie dopiero na koniec sezonu, ale w jego trakcie w ogóle się o tym nie myśli. My również przywiązujemy do tego niedużą wagę.

 

Zapamiętał Pan jakąś szczególną interwencję?

 

Fajny moment miałem na Chojniczance (28. kolejka; 2:1 dla Sandecji – przyp. red.), gdzie przy stanie 1:0 dla nas ledwo obroniłem główkę Mikołajczaka. To był taki moment, że wygraliśmy, ale gdyby nie ta interwencja, różnie mogłoby się to potoczyć. Mecze na styku też trzeba umieć wybronić.

 

W Ekstraklasie Sandecji przyjdzie mierzyć się z Lechem Poznań. Był Pan zawodnikiem Lecha przez niemal rok, ale bez występu w pierwszym zespole. Czy to będzie okazja do rewanżu, w związku z tym, że Lech nie dał Panu szansy?

 

Trafiłem do Lecha jako niedoświadczony zawodnik, miałem około 20 lat i nie wiązałem nadziei z występami w pierwszym składzie. To był wówczas bardzo mocny zespół, na każdej pozycji mieli klasowych piłkarzy i sam pobyt tam był już dla mnie dużym osiągnięciem. Był tam Piotr Reiss, Piotr Świerczewski, Bartosz Bosacki – zawodnicy, których z przyjemnością się oglądało. Na bramce również miałem ogromną konkurencję – świetnie spisywali się Waldemar Piątek i Krzysztof Kotorowski. Nie mam żalu do Lecha, że nie zagrałem w pierwszym zespole, bo sama praca z takimi bramkarzami to ogromne doświadczenie. Tam nauczyłem się najwięcej i bardzo się rozwinąłem. Ja sam jestem z Poznania, więc przyjazd na Bułgarską to będzie dla mnie niesamowite przeżycie.

 

Są już jakieś plany na przyszły sezon? W klubie dużo się o tym mówi, czy na razie celebrujecie zwycięstwo?

 

Na razie to chcę odpocząć od ciężkiego i długiego sezonu. Najlepiej z żoną, myślimy już nad jakąś wycieczką za granicę. Czeka nas w końcu ciężka praca.

 

 

 

Autor: GOL24, Fot. GOL24