"Jedenastka sezonu Nice 1 Ligi": Hieronim Zoch

2017-06-15 14:25:00
Jak wiadomo, Polska bramkarzami stoi. Golkiperów na poziomie nie brakuje nawet na zapleczu Ekstraklasy, a jednym z nich jest nominowany w plebiscycie na jedenastkę sezonu Nice 1 Ligi Hieronim Zoch. - Dla nas to był bardzo udany sezon - ocenił golkiper Wigier Suwałki.

Po pierwsze, gratuluję nominacji do plebiscytu na najlepszą jedenastkę sezonu Nice 1 Ligi. Spodziewał się Pan?

 

Dziękuję bardzo. Szczerze, to w ogóle o tym nie myślałem, nie spodziewałem się. Miałem bardzo dobry mecz ze Stomilem Olsztyn, kiedy obroniłem jednego karnego, ale drugiego już się nie udało. W ogóle, pod koniec sezonu sporo było tych karnych przeciwko mnie i tylko raz wyczułem intencje strzelca. Ważne, że dobrze zakończyliśmy sezon, który w pewnym stopniu był dla nas udany.

 

Jak oceni Pan sezon w swoim wykonaniu oraz w wykonaniu swojej drużyny?

 

Mógł być dla Wigier historyczny, bo bardzo daleko zaszliśmy w Pucharze Polski. Nie udało nam się awansować do finału, ale zabrakło naprawdę niewiele, tylko jednej bramki. Gdyby rewanż w Gdyni był troszkę dłuższy, to my byśmy cieszyli się z awansu i grali na Narodowym. Jeżeli chodzi o 1. Ligę to zrobiliśmy bardzo dużo, ale niedosyt jest. Jeszcze na cztery kolejki przed końcem to wyłącznie od nas zależało, czy zagramy za rok w Ekstraklasie, czy nie. Niestety, zaprzepaściliśmy szansę z Zagłębiem, a wyniki innych spotkań nam nie pomogły. Mimo wszystko, cały sezon był solidny.

 

Jesienią Wigry miały dużą szansę, by awansować do Ekstraklasy. Ostatecznie sezon kończą na dość odległym od czołówki miejscu. Można mówić tutaj o rozczarowaniu?

 

Nie, nie, absolutnie nie. Dla nas to był bardzo udany sezon. Wiele drużyn grało o awans, tabela była spłaszczona, więc ten taki rollercoaster w tabeli mógł się zakończyć zupełnie inaczej i decydowały o tym malutkie rzeczy. Między jedną a drugą drużyną są to różnice jednego punktu, albo bilansu bezpośrednich spotkań, więc walka była zacięta. Spadliśmy na 9. miejsce, czyli zajęliśmy tę samą lokatę, co w zeszłym sezonie, chociaż nie graliśmy w ogóle o awans.

 

W tym kontekście nic się nie zmieni? Wigry nadal będą walczyły o dostanie się do najwyższej klasy rozgrywkowej?

 

O tym ciężko mówić tuż po zakończeniu tego sezonu. Jak się dowiedzieliśmy, trener Nowak pożegnał się z nami, więc nie wiadomo, co będzie w przyszłym sezonie. Ten zawód jest taki, że każdy piłkarz podchodzi do tego profesjonalny i walczy o najwyższe cele. Jeśli celem będzie awans, to ja na pewno będę o niego walczył, ale jak to będzie, to w trakcie przyszłego sezonu zobaczymy.

 

Przez długą część sezonu dobrze radziliście sobie w defensywie, stąd 11 razy zachowane czyste konto. Czuje się Pan najbardziej pewnym punktem drużyny?

 

Jeśli mam przed sobą solidnych obrońców, to czuje się świetnie między słupkami. Każdy sobie pomaga w defensywie i od tego, jak bronią moi koledzy zależy, czy będę miał dużo roboty. Wszyscy spisywaliśmy się bardzo dobrze i było mi łatwo grać na zero z tyłu. Dzięki szczelnej obronie mieliśmy wciąż szanse na zachowanie tego miejsca premiowanego awansem. Potem w końcówce złapała nas jakaś mała zadyszka i jedyne co nam pozostało, to mile zakończyć sezon.

 

Zapamiętał Pan jakiś szczególny mecz albo szczególną interwencję?

 

Zarówno dla mnie, jak i wszystkich kibiców Wigier to dwumecz z Arką Gdynia. Cała Polska widziała, że wcale nie odstawaliśmy od piłkarzy z Gdyni, walczyliśmy bardzo mocno, aby ten awans osiągnąć i zabrakło naprawdę niewiele. Dla mnie to też był szczególny mecz, bo byłem zawodnikiem Arki i zagrać znów na stadionie w Gdyni to dla mnie coś. Rewanż w naszym wykonaniu był niesamowity, sam miałem fajne interwencje, podtrzymywałem zespół w grze o finał i na pewno będę ten mecz jeszcze długo pamiętał.

 

 

 

Autor: GOL24, Fot. GOL24