"Jedenastka sezonu Nice 1 Ligi": Bartosz Kopacz

2017-06-16 18:17:00
Bartosz Kopacz wraz z Górnikiem zaliczył już awans i spadek. Teraz ponownie wrócił do Ekstraklasy, a za swoją postawę na pierwszoligowych boiskach zdobył nominację do plebiscytu na najlepszą jedenastkę sezonu. - Sezon zakończył się dla nas znakomicie i patrzę na to przez pryzmat zajętego miejsca Górnika w tabeli - stwierdził w rozmowie z nami.

Gratulacje za nominację do plebiscytu. Jak ocenia Pan sezon w swoim wykonaniu?

 

Dobrze, dobrze! Sezon zakończył się dla nas znakomicie i patrzę na to przez pryzmat zajętego miejsca Górnika w tabeli. Udało nam się wywalczyć awans i to powoduje, że miniony sezon był udany. W moim wykonaniu było – powiedzmy – okej. Zawsze może być lepiej i staram się, by osiągnąć optymalną formę. Mimo wszystko, osiągnęliśmy cel, jaki sobie zakładaliśmy.

 

Górnik zalicza wielki powrót do Ekstraklasy. Kibice z pewnością oczekiwali tego, ale czy przez cały sezon wierzyliście w to tak bardzo?

 

Nie było w to wielkiej wiary. Na początku sezonu założyliśmy sobie, że chcemy wrócić do Ekstraklasy jak najszybciej. W trakcie sezonu mieliśmy takie momenty, że czuliśmy nóż na gardle. Trafiały się mecze takie jak z Kluczborkiem, czy Chrobrym, w których traciliśmy niemal szanse na promocję do Ekstraklasy. Na szczęście złą serię potrafiliśmy przerwać i wrócić na zwycięski tor do samego końca. Szczególnie w tych ostatnich kolejkach byliśmy bardzo zmotywowani, bo wiedzieliśmy, że drużyny z czołówki zgubią punkty i my wskoczymy na ich miejsce. Udało nam się to nie tylko z odrobiną szczęścia – duża w tym zasługa naszych zawodników i trenera Brosza.

 

Jaki moment sezonu najbardziej został w pamięci?

 

Szczerze mówiąc, to byłem pod wrażeniem ostatniego meczu w 1. Lidze. W ostatnią niedzielę wygraliśmy mecz na wyjeździe, pojechało za nami ponad 1000 kibiców i byli wniebowzięci. Wróciliśmy do Zabrza i również zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci. Można powiedzieć, że właśnie dla takich chwil, dla takich widoków graliśmy do końca o ten awans. Radość była nie do opisania.

 

Z Górnikiem zaliczył Pan już spadek z Ekstraklasy i awans. Można powiedzieć, że doświadczeniem przebija już Pan większość ligowców.

 

No tak! Wydaje mi się, że udało zmazać się tę plamę z zeszłego sezonu, gdzie nie wyobrażaliśmy sobie możliwości spadku, a jednak. Fajnie, że chociaż w jakiejś części się zrehabilitowaliśmy i ta nasza nieobecność nie była aż tak długa, jak w przypadku innych klubów. Nie powiem, że wywalczyliśmy to w wielkich bólach, a ja czuję się o wiele lepiej wiedząc, że zawód wśród kibiców odkupiłem 2. miejscem w tabeli Nice 1 Ligi.

 

Tym razem zabrzanie utrzymają się w najwyższej klasie rozgrywkowej?

 

Za wcześnie na takie deklaracje. Musimy na spokojnie poczekać. Przed sezonem nie ma co składać wielkich obietnic, bo to najczęściej przynosi efekt odwrotny. Nie chcemy rzucać słów na wiatr, natomiast postaramy się w każdym meczu grać o zwycięstwo i chcemy, by kibice nie zawiedli się na nas po raz kolejny.

 

Czym różni się ten Górnik z 1. Ligi od tego, który rok temu spadał w dramatycznych okolicznościach?

 

Różnimy się przede wszystkim składem. Drużyna doznała wielu zmian i można powiedzieć, że to nie ten sam zespół. W klubie uległo zmianie praktycznie wszystko, od A do Z. Na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy zostali. Do zespołu dołączyło kilku młodych chłopaków, którzy mają ogromny potencjał i ambicję.

 

Jak można ocenić wkład trenera Brosza w to osiągnięcie?

 

Trener jest głównym architektem naszego sukcesu. To on dobiera zawodników, ustala taktykę, a my tylko to realizujemy. Nasz szkoleniowiec zrobił to w świetny sposób i w kluczowych momentach sezonu potrafił nami świetnie dyrygować. Jesteśmy mu wdzięczni za to, a on jest wdzięczny nam, że ta współpraca nam się udała. Stanowimy kolektyw i mam nadzieję, że widać to gołym okiem.

 

Czy ogląda Pan czasem rozgrywki Ekstraklasy i mówi sobie w głowie "Prezentuję taki sam poziom, mógłbym bez problemu tam grać"?

 

Śledzę Ekstraklasę, często oglądam w telewizji i czasami tak sobie myślę, ale sprzed telewizora łatwo powiedzieć. Wiadomo, że chciałbym być na miejscu tych ludzi, ale nie wiadomo, jakbym ja pojawił się na boisku zamiast któregoś z tych zawodników. Mam nadzieję, że teraz będę w stanie pokazać swoje umiejętności i niech kibice sami ocenią, czy moje miejsce jest w Ekstraklasie.

 

 

 

Autor: GOL24, Fot. GOL24