„Jedenastka sezonu Nice 1 Ligi": Alan Czerwiński

2017-06-16 13:07:00
GKS Katowice jako drużyna nie zakończył sezonu upragnionym awansem do Ekstraklasy, ale kilku piłkarzy na tle całego sezonu pokazało się z bardzo dobrej strony. W tym Alan Czerwiński, nominowany w plebiscycie na jedenastkę sezonu Nice 1 Ligi. Czy utalentowany prawy obrońca zostanie na dłużej w Katowicach? - GKS złożył mi ofertę, ale jeszcze jej nie podpisałem. Nie chcę dużo zdradzać, czas pokaże. Myślę, że w najbliższych dniach wszystko się okaże - powiedział nam po nominacji.

Gratulacje za nominację do plebiscytu. Jak ocenia Pan sezon w swoim wykonaniu?

 

Dziękuję za nominację, ale ciężko mi cokolwiek więcej powiedzieć. Wiadomo, że GKS Katowice walczył o awans i nie udało się tego zrobić. Nam, jako całej drużynie nie wyszło i traktujemy to jako porażkę. Uważam, że czasem mieliśmy duże problemy i nie udało się osiągnąć zamierzonego celu – to jest dla nas przykre. Pozostał bardzo duży niedosyt.

 

Kibice mogą czuć się rozczarowani brakiem awansu, ale jak zapatrywali się piłkarze na to, że GKS spędzi kolejny rok w 1. Lidze?

 

To było dla nas bardzo ciężkie. Mieliśmy duże szanse od początku, ale z każdym meczem one malały. Dla każdego gra w Ekstraklasie to marzenie i każdy do tego dążył, ale niepotrzebnie gubiliśmy punkty i zabrakło ich w ostatecznym rozrachunku. Trudno mi mówić w imieniu całej drużyny, ale widać było po nich, że bardzo w nich to uderzyło. Jest to dla nas cenne doświadczenie, ale zdecydowanie wolelibyśmy mieć na swoim koncie mecze w Ekstraklasie, niż kolejny rok bić się o ten awans.

 

Cztery asysty w 30 spotkaniach można uznać dobry wynik, czy można by było jeszcze coś wycisnąć z minionego sezonu?

 

Zdecydowanie tak. Można powiedzieć, że to jest dobry wynik, ale ja mam o wiele większe ambicje. Dużo większe niż cztery asysty na sezon. Piłka nożna w dzisiejszych czasach bardzo się zmienia i boczni obrońcy muszą podłączać się do akcji ofensywnych, to od nich się wymaga celnych dośrodkowań, które przekuwają się na asysty. Życzyłbym sobie, aby w przyszłym sezonie było ich znacznie więcej, nie jedna, czy dwie więcej, ale chciałbym pokusić się o wynik dwucyfrowy.

 

Jaki moment sezonu najbardziej zapadł w pamięć?

 

Kibice na pewno powiedzą, że mecz z Kluczborkiem (porażka 2:3 -przyp.red.). Ja po części mogę się zgodzić, ale z drugiej strony już wcześniej gubiliśmy punkty, co nie miało mieć miejsca. Najgorzej, że traciliśmy je z drużynami z czołówki, a tam każdy punkt był na wagę złota, zresztą widać to po końcowym wyglądzie tej tabeli. Właśnie te mecze najbardziej mnie bolą.

 

Po wypowiedziach można odnieść wrażenie dużego pesymizmu, ale jest wiara w to, że następny sezon będzie przełomowy?

 

Oczywiście, że tak. Najważniejsza informacja dla nas była taka, że prezesi Cygan i Janicki zostają. Uważam, że to świetna decyzja. Ja akurat przychodziłem w momencie, kiedy prezes Cygan obejmował swoje stanowisko i wiem ile w tym klubie się zmieniło od tamtego czasu. Klub poszedł do przodu pod względem organizacyjnym. Wiadomo, że każdy by chciał awansu sportowego, ale nie może zabraknąć zaplecza, które pozwoli na stabilizację. Ta stabilizacja tutaj jest i sądzę, że prezesi mają głowę na karku. Zawodnicy mają do nich pełne zaufanie i skoro nie udało nam się teraz, uda się za rok – mocno w to wierzę.

 

Zimą próbowała Pana pozyskać Wisła Kraków. Wówczas nie udało się dojść do porozumienia ze względu na to, że chciał Pan wejść z Gieksą do Ekstraklasy. Czy w tym kontekście coś się zmieniło od tamtej pory?

 

Nie wiem jeszcze, czy wznowię kontrakt z GKS-em, wszystko zależy od tego.

 

Czy prowadzone są już rozmowy w sprawie jego przedłużenia?

 

Tak, GKS złożył mi ofertę, ale jeszcze jej nie podpisałem. Nie chcę dużo zdradzać, czas pokaże. Myślę, że w najbliższych dniach wszystko się okaże.

 

Mimo młodego wieku, to już jest prawie 150 spotkań w 1. Lidze. Czuje się Pan już bardzo doświadczonym piłkarzem?

 

Jeżeli chodzi o 1. Ligę to jestem już ograny, wiem, że ciężar gry trzeba brać na siebie i potrafię to robić. Nie mam obaw przed żadnym meczem, bo zdaję sobie sprawę, że jeśli chce być kluczowym ogniwem zespołu, to musi dużo ode mnie zależeć. 150 meczów też do czegoś zobowiązują – nie mogę przechodzić obok gry w momentach, kiedy walczymy o awans do Ekstraklasy. Cieszę się, że mam tyle występów w takim klubie, jak GKS Katowice, bo to duży klub.