Grzegorz Lech: W Stomilu każdy zna swoją wartość

2017-11-15 15:23:00
To jeden z najbardziej doświadczonych graczy w Nice 1 Lidze i bardzo ważne ogniwo Stomilu Olsztyn. O trwającym sezonie, wyjazdowym przełamaniu w Mielcu oraz o tym, jaka jest szatnia "Dumy Warmii" porozmawialiśmy z Grzegorzem Lechem.

Trzy mecze do końca i trzy u siebie. Patrząc na Wasze wyniki to dobry scenariusz.

 

Na pewno jest to w tym momencie dobry układ. Szkoda jednak tych wyjazdów, nad tym ubolewamy, bo liczyliśmy na więcej punktów, a czterema meczami u siebie zapracujemy na górną część tabeli. Różnice punktowe są jednak minimalne, więc musimy walczyć.

 

Na pewno zastanawialiście się nad skąd taka różnica pomiędzy meczami na wyjeździe a u siebie. 

 

Naprawdę nie wiem dlaczego. Nie ma na to sensownego wytłumaczenia. Liczę, że meczem ze Stalą uwierzymy, że potrafimy grać w piłkę, stwarzać sytuacje, a co najważniejsze wygrywać na wyjazdach. Trzy punkty dały nam kopa i pozytywną energię, więc musimy na niej bazować i przełożyć na kolejne spotkania.

 

Powiedział Pan o minimalnych różnicach punktowych między drużynami grającymi w Nice 1 Lidze.

 

Można wskazać drużyny, które wyróżniają się pod względem organizacyjnym. Nie przekłada się to jednak do końca na wynik. W tej lidze jest bardzo cienka granica między zwycięstwem a porażką. Niech przykładem będzie nasz mecz z Ruchem, gdzie dobrze weszliśmy w mecz, wydawało się że kontrolujemy sytuację, a skończyło się zwycięstwem gospodarzy. W ostatnim meczu wyjazdowym to Stal górowała nad nami w każdym aspekcie, a potem coś w ich grze się załamało.

 

 

Często słyszy się o problemach Stomilu, ale Wy udowadniacie na boisku, że potraficie się od tego odciąć.

 

Oczywiście mogliśmy szukać usprawiedliwienia. Nie przypominam sobie jednak, żeby w jakimkolwiek wywiadzie ktoś z nas narzekał. To też świadczy o sile naszej szatni. Każdy w Stomilu zna swoją wartość. Wiadomo, że w Olsztynie doszło do wielu zmian personalnych, ale nie uważaliśmy tego za wytłumaczenie słabszej postawy. Mamy dobrą drużynę, świadomą celu.

 

Andrzej Iwan mówił przed sezonem, że życzyłby sobie w każdej ekipie tak zaangażowanych i oddanych osób, jak w Stomilu Olsztyn.

 

Cieszą takie pochwały, zwłaszcza od tak charyzmatycznej osoby, jak Andrzej Iwan. Przez wiele lat w klubie nie przelewało się, bywało różnie, ale zawsze była walka o lepsze jutro. To na pewno cementuje zespół i pokazuje przywiązanie do barw. Wierzymy w ten klub, czujemy się w Olsztynie bardzo dobrze. Mamy nadzieję, że nad miastem i klubem w końcu zaświeci słońce i będzie tylko lepiej.

 

Kilka lat temu był Pan członkiem „bandy świrów” z Korony Kielce. Jaka jest szatnia Stomilu?

 

Uczy charakteru. Przypomnę, że awans do ekstraklasy wywalczyli piłkarze z wywodzący się z regionu. To oni tworzyli klimat i ducha szatni. Do teraz czuć ducha trybun, kibiców, czuć atmosferę tego zespołu.

 

 

Na koncie pięć goli, na karku 34 lata, ale patrząc na Pana postawę na boisku wielu mogłoby w ten wiek nie uwierzyć.

 

Poprzednie sezony to nie była tylko walka na boisku, ale walka z samym sobą. Trzeba było szukać tej mobilizacji, na pewno to co działo się wokół klubu nie wpływało dobrze na nas. Teraz wiele rzeczy się poukładało i można skupić się tylko i wyłącznie na graniu w piłkę. Cieszą gole i asysty, ale nie czas na podsumowani, przed nami jeszcze sporo meczów. Mam 34 lata, ale uważam, że dalej mogę się rozwijać i być jeszcze lepszym. Takim wzorem jest dla mnie Łukasz Surma, który do końca grał na bardzo wysokim poziomie. To tylko pokazuje, że metryka nie jest najważniejsza. Oby tylko dopisywało zdrowie.

 

Czyli o końcu kariery na razie nie ma mowy.

 

Gdzieś w głowie jest data kiedy chciałbym zakończyć granie w piłkę. Jeśli jednak będzie dopisywało zdrowie i gra będzie mnie cieszyć, to na pewno ta data ulegnie zmianie. Życie pisze różne scenariusze, zostawiam sobie furtkę.

 

Po zakończeniu kariery zostanie Pan w Stomilu?

 

Nie zależy to ode mnie. Uważam, że piłkarze pracujący w klubach powinni podpierać się wiedzą nie tylko boiskową i rozwijać się też w innych aspektach. Jeśli zostanę w klubie, to chciałbym mieć na jego rozwój realny wpływ. Na pewno jednak chcę zostać przy piłce.

 

 

Autor: 1liga.org, Fot. Stomil Olsztyn