Dwie panny a kawalerów wielu

2017-07-28 22:52:00
Już za chwilkę, już za momencik, ruszy pierwszoligowy wyścig 2017/2018. Jak co roku walka toczy się o dwa miejsca premiowane awansem. Ale wyliczanka potencjalnych kandydatów do ich zajęcia jest tym razem wyjątkowo długa. Kto bezbłędnie wytypuje duet szczęśliwców, ten z powodzeniem może zastąpić telewizyjnego Wróżbitę Macieja.

Jeszcze nie opadł na dobre kurz po poprzednim sezonie, który był najbardziej wyrównanym od niepamiętnych czasów, a już zaczyna się kolejny. I jak co roku, jak media długie i szerokie, pojawiają się niezliczone ankiety dotyczące ligowych prognoz. Kto awansuje, kto spadnie, kto zaskoczy, kto rozczaruje, kto będzie czarnym koniem… a propos koni, to konia z rzędem ufunduję temu, kto przewidzi w lipcu 2017 co nastąpi w czerwcu 2018.

 

Pierwszoligową rzeczywistość obserwuję wnikliwie od dobrych kilku sezonów. I nie sposób przeoczyć tendencję do wyrównywania się poziomu rozgrywek. Jest to równanie w okolice mniej więcej czwartej lokaty. Co mam na myśli? Śpieszę z wyjaśnieniem. Nie ma już takich hegemonów, drużyn przerastających resztę stawki, jakimi w nieodległej przeszłości były: Pogoń Szczecin, Piast Gliwice czy Zagłębie Lubin. Znacząco podniósł się jednak ogólny poziom większości zespołów. Praktycznie w każdej drużynie można z powodzeniem wskazać kilku zawodników z bardzo interesującym CV.

 

 

Krótka letnia przerwa w rozgrywkach przypominała pogodę w naszym kraju w ostatnich tygodniach. Działo się wiele, dochodziło do nagłych zmian, a nierzadko kończyło się burzą. Szybko kręciła się karuzela – trenerska oczywiście – o czym świadczy aż 9 (słownie: dziewięć) zmian szkoleniowców na 18 zespołów. Ruch w niektórych szatniach był niczym na lotnisku we Frankfurcie, a kierownicy drużyn nie nadążali z wypisywaniem druków dotyczących rozliczenia ze sprzętem.

 

Spośród czołowych zespołów poprzednich rozgrywek, tych które do samego końca biły się o awans, najbardziej zmieniły się personalnie Zagłębie Sosnowiec i Chojniczanka. O tym czy bilans tych roszad był dodatni czy ujemny jak zwykle zadecyduje dopiero boisko, ale obie ekipy celują zdecydowanie w górę tabeli. Sporo strat poniosły Wigry Suwałki i Olimpia Grudziądz, które za swoją postawę w minionych rozgrywkach zebrały zasłużone komplementy. Okazale rubryka „przybyli” prezentuje się w GKS Tychy, który powinien raz na zawsze porzucić swoją ulubioną ostatnio rozrywkę czyli balansowanie między 1. a 2. ligą. Jurij Szatałow przed trzema laty wywalczył awans do Ekstraklasy z Górnikiem Łęczna i pewnie po cichu marzy mu się ponowne otwieranie szampana.

 

Do grona pretendentów do awansu z pewnością zaliczyć wypada GKS Katowice i Miedź. O ile w uczuciach stałość jest wskazana, o tyle fani GieKSy – najdłużej nieprzerwanie występującego klubu na tym szczeblu – z wytęsknieniem czekają na zmianę. Ma w tym pomóc specjalista od awansów co się zowie czyli Piotr Mandrysz. Jeśli nie on to kto, jeśli nie teraz to kiedy… ale odpadnięcie z Siarką z Pucharu Polski wywołało wśród kibiców obawy, że nowy klubowy autokar może nie mieć wpisanego w GPS właściwego celu podróży. W Legnicy także mają nowego trenera. Dominik Nowak był bliski wprowadzenia do Ekstraklasy Floty i Wigier. Ale pierwszy raz w trenerskiej karierze dostał do rąk karty, które pozwalają mu licytować naprawdę wysoko.

 

 

 

Katowice, Sosnowiec, Tychy, Legnica, Chojnice… a to jeszcze nie koniec wyliczania faworytów. Bo przecież Podbeskidzie miało wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej już w czerwcu 2017. Ale skoro nie udało się wtedy, to może uda się teraz? Argumenty ku temu w Bielsku-Białej z pewnością można znaleźć. Piękna historia, udana wiosna i ciekawe transfery to z kolei powody, dla których optymizmu nie powinno zabraknąć w Mielcu. A z tylnego szeregu namieszać zechcą też przecież inni, np. Chrobry z pamiętającym doskonale smak awansu Grzegorzem Nicińskim za sterami czy ciekawie budowany mistrz 2. ligi Raków Częstochowa.

 

Prawdziwy wicher przeszedł latem przez szatnie spadkowiczów. Pierwsze kolejki powinny pokazać na co stać będzie w nowej rzeczywistości drużyny z Łęcznej i Chorzowa. W obu ostało się jednak kilku ciekawych zawodników z poprzedniego sezonu, a Grzegorz Bonin powinien być przecież jedną z największych gwiazd Nice 1 Ligi.

 

A zatem niewiadomych wiele, ale pewne jest jedno. Od początku do końca powinno być bardzo ciekawie. O rękę dwóch panien powalczy liczne grono pięknych kawalerów. Ale gdzie w czerwcu odbędą się wesela… oto jest pytanie.

 

 

 

Autor: Leszek Bartnicki, Fot. Olimpia Grudziądz/Chrobry Głogów/GKS Katowice