Chrobry - Bruk-Bet Termalica, czyli Niciński kontra Kaczmarek

2019-04-12
Z żadnym innym trenerem Marcin Kaczmarek nie przegrywał tak często, jak z Grzegorzem Nicińskim (cztery razy). Z kolei zespoły Nicińskiego zazwyczaj pokonywały drużyny, którym dyrygował ten pierwszy. Sobotni mecz Chrobry Głogów - Bruk-Bet Termalica Nieciecza to starcie dobrych znajomych z ławki, których łączy nie tylko wspólny zawód.

Dłużej w zawodzie "siedzi" Marcin Kaczmarek, choć to Grzegorz Niciński jest rocznikowo starszy (jeden urodził się w 1973, drugi w 1974). "Nitek" trenerką zajmuje się od 2010 roku. Chrobry to, po Orkanie Rumia, Gryfie Wejherowo i Arce Gdynia, czwarty klub, który dał mu pracę. Zanim szkoleniowiec Chrobrego zaczął działać w obecnej profesji, Kaczmarek miał już na koncie pierwsze sukcesy. Najpierw był asystentem w Lechii Gdańsk, którą następnie wprowadził z 4ligi do 2 ligi. Z sukcesami pracował także w Olimpii Grudziądz. Tutaj przeszedł drogę z 3 ligi na zaplecze ekstraklasy. Kolejne awanse zrobił z Wisłą Płock (do 1 ligi, potem do ekstraklasy). Teraz zasiada na ławce "Słoników" z Niecieczy.

 

Pod względem awansów Kaczmarek dystansuje Nicińskiego, któremu jednak też nie jest obca sztuka awansów. Gryfa wprowadził do 2 ligi. Dzięki niemu Arka wróciła do ekstraklasy. - To nie jest przypadek, że prowadzone przez Marcina zespoły tyle razy awansowały. Osiąga on dobre wyniki, dlatego ma ciągłość pracy, dostaje zatrudnienie w kolejnych zespołach. A przecież wyniki w pracy trenera są najważniejsze - mówi były piłkarz i dyrektor sportowy żółto-niebieskich, prywatnie "wujek" Kaczmarka, Czesław Boguszewicz.

 

- Dlaczego "wujek"? Moja żona przyjaźni się z Anną Kaczmarek, żoną Bogusława, ojca Marcina. "Bobo" trafił do Arki w trakcie mojej przygody z Arką, dokładnie rok po mnie. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Potem ja zostałem trenerem, Bogusław był moim zawodnikiem. Nasze rodziny zbliżyły się do siebie. Jeździliśmy razem na wakacje. Pamiętam jak byliśmy w Zakopanem. Marcin miał dwa, czy trzy lata, mam zdjęcie, na którym jest on i mój syn. Krupówki, ujęcie z Niedźwiedziem. Do dziś często z "Bobem" rozmawiamy, a wiadomo, że o piłce można z nim dyskutować godzinami. Oglądamy też wspólnie mecze. Marcina znam bliżej, bo na stopie prywatnej. A z Grzegorzem znamy się przez wgląd na Arkę. Mieszkamy w tym samym mieście. Z młodym Kaczmarkiem łączą mnie szczególne więzi, z Nicińskim serce do Arki - uśmiecha się Boguszewicz.

 

Prywatnie "młody Kaczmarek" i Niciński są rywalami, przecież jednemu bliżej do Lechii, drugi to natomiast legenda żółto-niebieskich. W życiu zawodowym też rywalizują ze sobą. Jako trenerzy mierzyli się już sześć razy. Częściej wygrywał Niciński (4:2 na jego korzyść). Pierwsze starcie miało miejsce w rundzie kwalifikacyjnej Pucharu Polski sezonu 2011/12. Gryf pokonał wówczas Olimpię Grudziądz 1:0. Ich ostatnia konfrontacja również zakończyła się wygraną Nicińskiego. Jesienią Chrobry wygrał na wyjeździe z Termaliką 2:1.

 

- Uważam, że Marcin i Grzegorz podążyli w słusznym dla siebie kierunku. Z uporem i konsekwencją dążyli do celu. Przyznam, że sam osobiście namawiałem Grześka, żeby zrobił papiery trenerskie. Mobilizowałem go. Cieszę się, że dopięli swego. Marcin ma już spore doświadczenie. Chyba zdołał przekonać wszystkich do swojego warsztatu. Grzesiu dopiero się uczy. Bada teren. Sprawdza, na co może sobie pozwolić w klubie, w szatni, jak reagują piłkarze. Obaj wykazują się dużym zaangażowaniem w swoją pracę - przyznaje Boguszewicz.

 

Były dyrektor sportowy Arki widzi wiele podobieństw między trenerem Chrobrego, a szkoleniowcem Termaliki. - Charakterny mają podobne, choć ich reakcja i zachowanie na pewne sytuacje mogą być różne, co wynika z doświadczenia w pracy, czy ogólnie osobowości. Są koleżeńscy, raczej emanują spokojem. Zauważyłem, że lubią słuchać innych. Przyjmują argumenty. Wyciągają wnioski, analizują, a potem i tak swoje dokładają. Gromadzą wiedzę na przyszłość. Potrafią dostosować się do okoliczności i warunków, w jakich przychodzi im pracować – stwierdza.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku