Bruk-Bet Termalica – ŁKS Łódź 1:1

2018-08-05 01:25:00
W meczu 3. kolejki Fortuna 1 Liga Bruk-Bet Termalica zremisował z ŁKS-em Łódź 1:1.

Zespół gospodarzy – zdaniem fachowców faworyt tego meczu – rozczarował w pierwszej połowie. Co prawda w 8. minucie po dobrym dośrodkowaniu Romana Gergela groźnie główkował Mateusz Kupczak, ale czujny w bramce łodzian Michał Kołba nie dał się zaskoczyć. Więcej z gry miał ŁKS. „Rycerze Wiosny” byli dokładniejsi w rozegraniu, a i bardziej konkretni na połowie rywala.

 

Efektu w postaci gola przed przerwą to nie przyniosło, bo uderzenie z rzutu wolnego Ramireza obronił Dariusz Trela, wolej Ievgena Radionova z 18. minuty okazał się niecelny, a cztery minuty później przeszedł sam siebie bramkarz gospodarzy, najpierw zatrzymując strzał Patryka Bryły, a potem dobitkę Radionova. Po drugiej stronie boiska tak ciekawie nie było, wyłączając tego stwierdzenia sytuację z 26. minuty, kiedy strzał z kilku metrów Gergela instynktownie odbił Kołba.

 

Po zmianie stron nieco więcej ochoty do gry zaczęli przejawiać miejscowi, ale zapału podopiecznym trenera Jacka Zielińskiego w tym fragmencie sobotniego widowiska starczyło zaledwie na kilka minut. Niezrażeni przedmeczowymi prognozami łodzianie poczynali sobie na stadionie w Niecieczy całkiem śmiało i za tę swoją odwagę zostali nagrodzeni w 56. minucie.

 

Zanim do tego doszło formę golkipera Bruk-Bet Termaliki sprawdził Wojciech Łuczak. Trela nie dał się zaskoczyć i tym razem, świetnie interweniując po strzale z  rzutu wolnego pomocnika, ale kilkadziesiąt sekund później był już bezradny. Piłkę zacentrował Łuczak, a w zamieszaniu podbramkowym najwięcej sprytu wykazał Jan Sobociński i to właśnie po strzale z trzech metrów młodego defensora ŁKS objął prowadzenie (0:1).

 

Nie trudno się domyślić, że strata gola podziałała na gospodarzy jak płachta na byka i przez krótki moment wydawało się, że spadkowiczowi z ekstraklasy uda się zamknąć ełkaesiaków na połowie boiska, jednak optyczna przewaga rywala nie przekładała się wprost na liczbę sytuacji podbramkowych.

 

W 67. minucie kąśliwie, aczkolwiek niecelnie uderzył Miković, a kilka minut później Kołba zatrzymał strzał Jovanovicia. ŁKS nie zamierzał się oczywiście ograniczać do defensywy i kiedy nadarzała się okazja, również odważnie ruszał do przodu. Na przykład w 73. minucie po podaniu Ramireza w boczną siatkę trafił Łuczak.

 

Piłkarze obu zespołów nie oszczędzali się w tym momencie, na boisku toczyła się zażarta walka o każdą piłkę, nic więc dziwnego że w tej napiętej atmosferze ligowych zawodów niektórzy zawodnicy tracili głowę. Na kwadrans przed końcem Michał Skóraś podpadł arbitrowi niesportowym zdaniem sędziego zachowaniem, a że była to już druga żółta kartka dla osiemnastolatka, Bruk-Bet Termalica kończyła zawody w osłabieniu.

 

W końcówce gospodarze kilkukrotnie wstrzeliwali futbolówkę w szesnastkę beniaminka, ta jednak albo padała łupem defensorów ŁKS-u, albo podanie okazywało się niedokładne, albo w końcu (kiedy udawało się miejscowym przejąć piłkę) na posterunku był Michał Kołba. W międzyczasie sędzia wyrzucił na trybuny zdegustowanego postawą arbitra trenera Jacka Zielińskiego i kiedy wydawało się, że nic złego nie przytrafi się ełkaesiakom, w piątej minucie doliczonego czasu gry, po sprytnym rozegraniu piłki z rzutu wolnego, z woleja nie do obrony huknął Vladislavs Gutkovskis, dając gospodarzom remis.

 

BRUK-BET TERMALICA ŁKS ŁÓDŹ 1:1 (0:0)

 

0:1 Sobiciński 56'

1:1 Gutkovskis 90'

 

Sędziował: Mateusz Złotnicki (Lublin).

Żółte kartki: Skóraś, Grzelak, Śpiączka – Bryła, Bogusz, Pyrdoł.

Czerwona kartka: Skóraś (druga żółta).

 

ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Bogusz, Kalinkowski, Gamrot, Łuczak, Ramirez (77' Wojowski), Bryła (70' Pyrdoł), Radionov (83' Kujawa).

 

BRUK-BET TERMALICA: Trela – Szeliga, Kupczak, Grzelak, Miković (84' Kiełb), Skóraś, Jovanović, Szymonowicz (60' Śpiączka), Purece (45' Stefanik), Gergel, Gutkovskis.

Autor: ŁKS Łódź, Fot. 400mm.pl