1 Liga Hype. Spychała: Awansować ze Stalą Mielec i spotkać brata

2019-02-05
W wieku 21 lat ma na swoim koncie już ponad 60 meczów na poziomie centralnym. Od 2017 roku występuje w 1 lidze - najpierw w Wigrach Suwałki, teraz w Stali Mielec. - Bardzo bym chciał za pół roku razem ze Stalą cieszyć się z awansu - mówi Mateusz Spychała, czołowy prawy obrońca Fortuna 1 Ligi.

Mateusz Spychała swoją przygodę rozpoczął w Warcie Sieraków, a następnie przeniósł się do juniorów Lecha Poznań. - Zaczynałem grę w piłkę jako napastnik. Później zostałem przesunięty na skrzydło, a od czasów gry w juniorze młodszym występuję na prawej obronie. Niezależnie od pozycji angażowałem się w grę obronną i nie miałem z tym problemu. Po przesunięciu na prawą obronę zarówno ja, jak i trenerzy byliśmy zadowoleni, więc tak zostało - mówi Spychała. Co ciekawe, Mateusz na treningi uczęszczał ze swoim młodszym o około 15 minut bratem Maciejem. Mateusz i Maciej są bliźniętami dwujajowi, którzy razem trenowali w Poznaniu.

 

W sezonie 2015/2016 bracia zostali dołączeni do kadry rezerw poznańskiego zespołu. Mateusz zagrał zaledwie w 8 meczach na poziomie 3 ligi. Dla młodego zawodnika nie była to wymarzona sytuacja. W związku z tym na początku lipca 2016 roku Spychała związał się kontraktem z drugoligowym Radomiakiem Radom i pierwszy raz opuścił brata. - Powiem szczerze, że nie przeżyliśmy tego źle. Pozostawaliśmy ciągle w kontakcie. Rozmawialiśmy przez telefon i komunikowaliśmy się przez internet. Wspólnego czasu było więcej przy okazji świąt, więc to był moment, w którym można było nadrobić wspólne zaległości - mówi Spychała.

 

Bez wątpienia od momentu przenosin do Radomia kariera Mateusza nabrała tempa. - Transfer do Radomiaka był dla mnie awansem sportowym - przekonuje Spychała, który w barwach drużyny z Radomia rozegrał 28 spotkań. W czerwcu 2017 roku po raz pierwszy mógł poczuć namiastkę pierwszoligowej rywalizacji. Radomiak bowiem w barażach o awans rywalizował z Bytovią Bytów. Ostatecznie lepsi okazali się zawodnicy z Pomorza.  

 

Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Po udanym sezonie w Radomiaku po Mateusza Spychałę zgłosiły się Wigry Suwałki na czele z trenerem Arturem Skowronkiem. - Trzeba jasno powiedzieć, że już w Radomiaku obronił się swoimi umiejętnościami. To było przyczyną jego transferu do Wigier. Mateusz ma bardzo duży potencjał motoryczny, żeby funkcjonować jako prawy obrońca lub skrzydłowy. Pasuje on do mojej koncepcji gry - mówi 36-letni szkoleniowiec.

 

Przygoda z zapleczem polskiej piłki nie zaczęła się dla Spychały dobrze. Po transferze do Suwałk boczny obrońca miał problem z mieśniem dwugłowym uda. - Pauzował około trzy miesiące, ale później szybko wrócił do regularnych występów. Mateusz za każdym razem na grę zapracował ciężką i codzienną pracą - zaznacza Skowronek. Ostatecznie Spychała w drużynie, która wiosną była rewelacją rozgrywek, zagrał w 18 meczach. Swoją przygodę w Wigrach spuentował golem w ostatnim spotkaniu sezonu z Ruchem Chorzów.

 

Rewelacyjna dyspozycja Wigier poskutkowała tym, że latem 2018 roku Stal Mielec postanowiła zatrudnić... trenera Artura Skowronka. 20 dni później w klubie pojawił się także Mateusz Spychała, który ze Stalą związał się dwuletnim kontraktem. Tym samym 21-latek kolejny raz zrobił duży krok w przód, bo Stal Mielec od początku sezonu była brana pod uwagę jako kandydat do awansu. - Po transferze do Radomia, Suwałk i Mielca wszystko układa się harmonijnie i zmierza do mojego najbliższego celu, czyli tego, aby niedługo zagrać w ekstraklasie - uśmiecha się Spychała.

 

W tej krótkiej, jak do tej pory, przygodzie 21-latka z piłką, bardzo ważną rolę odgrywa trener Skowronek, który jednak nie chce aby nazywać go piłkarskim ojcem Spychały. - Ojca to on ma jednego (śmiech). Ogólnie ich rodzina jest zbudowana na fajnych zasadych. Rozmawiam czasami z tatą Mateusza, bo najbliżsi mają z nim najlepszy kontakt i też na niego wpływają - może nie na postawę na boisku, ale poza nim - zauważa Skowronek. - Tata mi na pewno dużo pomaga. Każdą decyzję konsultuję z nim, ale także z całą rodziną - mamą i braćmi (Mateusz ma jeszcze jednego brata - dop. red.) - dodaje Spychała.

 

Artur Skowronek to osoba, która przez ostatnie prawie dwa lata była najbliżej Spychały. - Rozwinął się bardzo mocno jeżeli chodzi o fizyczność. Udało nam się zwiększyć jego wydolność, ale także siłę. Mateusz poprawił także aspekty taktyczne. Analizując szczegółowo jego występy widać, że stara się grać nieszablonowo, czyli tak jak my tego od niego oczekujemy. Nie trzyma się tylko linii bocznej. Uważam, że to też można uznać za postęp w jego rozwoju - zauważa.

 

21-latek nie jest zbyt wysoki, bo mierzy 169 centymetrów. Mimo to, nie ma on problemów w grze w powietrzu. I nie ma w tym przypadku, bowiem Spychała bardzo dobrze wykonuje ćwiczenia plyometryczne, które właśnie wpływają m.in. na skoczność. - Na pewno musi dalej pracować nad kilkoma elementami, jak każdy piłkarz. Jeżeli Mateusz chce notować więcej asyst to musi poprawić jakość swoich dośrodkowań. W tym względzie jest nieźle, ale z pewnością może być jeszcze lepiej. Jest to niezwykle ważne w szczególności w systemach, w których trenerzy lubią, gdy boczni obrońcy często włączają się do gry ofensywnej - zaznacza Skowronek.

 

Podczas gdy Mateusz przeprowadzał się najpierw do Radomia, później do Suwałk i Mielca, jego brat Maciej zdobywał doświadczenie grając regularnie w rezerwach Lecha Poznań i Zagłębia Lubin. Sezon 2018/2019 rozpoczął w barwach GKS-u Jastrzębie. Dobra forma poskutkowała tym, że już na początku roku podpisał... umowę z ekstraklasową Wisłą Płock. Maciej dokończy sezon jednak w Jastrzębiu, do którego został wypożyczony. - Nie odczuwam potrzeby rywalizacji z bratem. Bardzo cieszę się, że udało mu się podpisać kontrakt z ekstraklasową drużyną. Ja skupiam się na sobie i na Stali. Oczywiście, bardzo bym chciał, abym za pół roku w barwach Stali mógł spotkać brata na boiskach ekstraklasy - kończy Spychała.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku