1 Liga Hype: Radosław Kanach i jego droga od bramkarza do pomocnika reprezentacji

2019-03-21
Gdy Radosław Kanach był dzieckiem próbował swoich sił jako bramkarz. Szybko okazało się, że warunki fizyczne nie predysponują go do bycia golkiperem. I tak został pomocnikiem, który przeciera szlaki w Fortuna 1 Lidze, gra w reprezentacji U-20, gdzie uczy się jak radzić sobie z presją.

Nauka - to słowo najlepiej oddaje fazę piłkarskiego rozwoju, w jakim znajduje się obecnie Radosław Kanach. Wprawdzie to 19-letni zawodnik, nie żaden kompletny młokos, w dodatku z kilkoma występami w ekstraklasie, ale jednak wciąż poznający prawdziwe oblicze futbolu. - Radek cały czas dojrzewa do wielkiej piłki. Wyjścia są dwa: albo może zrobić duży krok, ale jest też ryzyko, że nie potoczy się to tak, jak powinno. Jeśli dalej będzie się bronił grą, to wszyscy na tym skorzystamy - przekonuje Tomasz Kafarski, klubowy trener nastoletniego piłkarza.

 

Kanach niedługo skończy 20 lat. Po zakończeniu tego sezonu wróci do Cracovii, z której jest wypożyczony i dopiero wtedy się okaże, ile zyskał, grając w Sandecji. Póki co, może czuć się wygranym zimy. Jesienią był rezerwowym, w trzech kolejkach rundy wiosennej Fortuna 1 Ligi grał od początku do końca. - Wywalczył miejsce, bo prezentował wysoką dyspozycję. Graliśmy wiele sparingów, wszyscy piłkarze dostali tyle samo minut, Radek spisywał się na tyle dobrze, że w pierwszych spotkaniach rundy wiosennej znalazł się w podstawowym składzie. Mogę powiedzieć, że w tych meczach spisał się co najmniej poprawnie. Cieszy mnie jego gra i forma. Ale jedno to wywalczenie miejsca w składzie, drugie to utrzymanie tego miejsca - zwraca uwagę Kafarski.

 

- Inaczej wyobrażałem sobie początki w Sandecji. Z drugiej strony, przychodziłem w ostatni dzień okienka transferowego, co mogło mieć znaczenie. Mój nowy zespół miał już za sobą kilka meczów, dobrze sobie radzili, trudno więc było nagle wskoczyć do sprawnie funkcjonującej maszyny. Teraz jest inaczej, liczę, że tak zostanie do końca sezonu. W ogóle czas tutaj spędzony oceniam pozytywne, nabieram cennego doświadczenia, a co najistotniejsze: zbieram minuty - mówi Kanach.

 

Istotne, zwłaszcza w przypadku młodych piłkarzy, jest też to na kogo trafi się na swojej drodze. 19-latek akurat miał szczęście do ludzi. - Na początku chciałem sprawdzić się jako bramkarz, ale po jakimś czasie razem z trenerem stwierdziliśmy, że powinienem grać w polu. Inna sprawa, że brakowało mi centymetrów... - wspomina zawodnik "Sączersów".

 

Miłości do piłki nauczył się od ojca, który niegdyś próbował swoich sił w piłce. Kolejnego odcinka tej historii łatwo się domyślić. Jeden trening, drugi i piłka zajęła ważne miejsce w życiu młodego Radosława Kanacha. - Pierwszym moim klubem była Błażowianka Błażowa w rodzinnym miasteczku. Następny krok to Stal Rzeszów. Po dwóch latach spędzonych w juniorach dostałem szansę debiutu w pierwszej drużynie, kiedy z drużyną pracował Marcin Wołowiec. Rozegrałem swój, pierwszy pełen sezon w seniorach, no i przyszła pora na większe wyzwania - opowiada pomocnik.

 

To większe wyzwanie dotyczyło Cracovii. - Trenowałem z pierwszą drużyną, grałem w czwartoligowych rezerwach, aż ówczesny szkoleniowiec "Pasów" Jacek Zieliński stwierdził, że jestem gotowy na debiut. Postawił na mnie z Wisłą Płock. Niestety, przegraliśmy 1:4. Rozgrywki 2016/17 zakończyłem, notując łącznie pięć występów w najwyższej klasie - dodaje Kanach.

 

W kolejnym sezonie nie było wcale z górki. Jedna gra w ekstraklasie, występ w Pucharze Polski. Lepiej wiodło mu się w Centralnej Lidze Juniorów. Tam wraz z kolegami dotarł do finału, w którym lepszy okazał się Lech Poznań.

 

- Jego dużym atutem jest mobilność. Ma bardzo dobry przegląd pola, przez co nie boi się podejmować na boisku odważnych decyzji. Dobrym, skutecznym podaniem otwiera kolegom drogę do bramki. Drzemie w nim duży potencjał, co nie zmienia faktu, że przed nim jeszcze długa droga. Ważne, że jest skoncentrowany na celu. Podejście też gwarantuje mu, że dojdzie tam, gdzie celuje. My od Radka wymagamy tyle, na ile jest w tej chwili gotowy. Na pewno decyzja o wypożyczeniu okazała się słuszna - przekonuje Kafarski.

 

Pożytek z 19-letniego pomocnika ma nie tylko Sandecja. Zawodnik jest w szerokim kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji U-20 Jacka Magiery. Nie tyle dostawał powołania, co pojawiał się na boisku. - Z kadrą wiążę duże nadzieje, tym bardziej że w maju rozpoczynają się mistrzostwa świata w Polsce i jest to mega szansa na wybicie się. Dlatego poprzez regularna grę w klubie chcę załapać się do kadry na tę imprezę. Zamierzam zagrać na turnieju i być ważnym ogniwem naszej reprezentacji - stwierdza piłkarz, który znalazł się na liście powołanych do drużyny narodowej do lat 20, stworzonej przez zawodników z rocznika 1998 i 1999 prowadzonej przez Bartłomieja Zalewskiego i Wojciecha Tomaszewskiego, która zmierzy się z Anglią.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl

Zobacz również



1 liga na Facebooku