1 Liga Fame: Płacheta: Gdy zobaczyłem cały obiekt w Lipsku od razu chciałem zacząć trening

2019-02-07 18:25:00
Gdy grał w 3 lidze w Polonii Warszawa wypatrzyli go skauci Rasenballsport Lipsk. Tam przebywał w najnowocześniejszej akademii piłkarskiej w Niemczech. Z Przemysławem Płachetą, piłkarzem Podbeskidzia Bielsko-Białej o lekkiej atletyce oraz o pobycie i treningach w RB Lipsk.

Zanim zacząłeś przygodę z piłką, najpierw była lekkoatletyka.

 

Tak, to było jeszcze w gimnazjum. Można powiedzieć, że trenowałem wtedy i lekkoatletykę i piłkę nożną. Z biegami zaczęło się dzięki bratu, który jest sprinterem. To nie był jednak wybór między futbolem a lekkoatletyką. Piłka nożna była na pierwszym miejscu, a biegi były pod nią dopasowane. W połowie nauki w gimnazjum, postanowiłem jednak w 100% poświecić się piłce.

 

W czym pomogła Ci lekkoatletyka?

 

Przede wszystkim mobilność i dynamika. Będąc w Lipsku treningi podstaw lekkiej atletyki były wplatane w zajęcia piłkarskie. Teraz coraz więcej klubów przygotowuje swoich piłkarzy pod tym kątem. W Podbeskidziu również raz na jakiś czas mamy treningi lekkoatletyczne.

 

W młodym wieku trafiłeś do akademii piłkarskiej RB Lipsk

 

Grając w Polonii Warszawa w CLJ miałem bardzo dobry okres. Byłem naprawdę zadowolony z mojej dyspozycji na boisku. Po meczu półfinałowym z Lechem Poznań dostałem sygnał, że jestem obserwowany przez wysłanników Lipska. Potem temat potoczył się bardzo szybko.

 

Pierwsze wrażenia z pobytu w akademii piłkarskiej RB Lipsk?

 

Gdy przyjechałem do Lipska, akademia dopiero miała zostać otwarta, przez chwilę mieszkaliśmy w hotelu. Potem przenieśliśmy się do obiektów akademii. Pierwsze wrażenia? Byłem w pozytywnym szoku, mieliśmy tam wszystko, co potrzebne jest do trenowania piłki. Siłownia wyposażona w najnowszej techniki urządzenia, bieżnia, boisko do koszykówki, boiska z wbudowanym systemem video-analizy, dzięki któremu trener może zatrzymać grę i przeanalizować z piłkarzami konkretną sytuację na boisku. Nie ma przesady mówiąc, że to najnowocześniejsza akademia w Niemczech.

 

Na zdjęciach akademii z lotu ptaka widać kilka boisk.

 

Niemcy pod kątem przygotowania boiska są wzorem do naśladowania. Każde boisko było tam perfekcyjne. Gdy zobaczyłem cały obiekt od razu chciałem zacząć trening.

 

Czy to prawda, że juniorskie drużyny mają kontakt z pierwszym zespołem?

 

Większa część akademii była przeznaczona dla młodych zawodników. Nie oddzielały nas jednak od pierwszej drużyny ściany, tylko szyby. Na przykład z siłowni mogliśmy obserwować ich zajęcia. Nie czuło się przez to jakiejkolwiek bariery, wręcz przeciwnie motywowało do ciężkiej pracy, żeby kiedyś znaleźć się na ich miejscu.

 

Nie byłeś jedynym Polakiem w akademii w tamtym czasie.

 

W naszej drużynie była niezła mieszanka. Turcy, Bośniacy, Francuzi, a oprócz mnie z Polski był Kamil Wojtkowski, który teraz występuje w Wiśle Kraków. Na pewno z Kamilem było łatwiej się zaaklimatyzować.

 

Jak wygląda dzień w akademii?

 

W U-19 dzień zależał od sposobu nauki. Część chodziła do szkoły dziennej a część miała zajęcia online. Ja wybrałem drugi sposób. Wtedy rano mieliśmy zajęcia funkcjonalne na siłowni, potem posiłek i popołudniowy trening.

 

Kładziono nacisk na naukę języka?

 

Zdecydowanie tak. Nauka języka była równie ważna, co treningi. Trzeba było szybko złapać język, żeby móc swobodnie się komunikować z drużyną i sztabem szkoleniowym.

 

Jak wyglądały treningi w akademii?

 

Przede wszystkim gra się szybciej. Musisz nauczyć się szybko podejmować decyzje na boisku. Każde ćwiczenie na treningu jest też wykonywane na dużej intensywności, zawsze trzeba pracować na 100%. Najważniejsze to wejść we właściwy rytm. Skłamałbym mówiąc, że nie odczułem przeskoku. Szybko jednak odnalazłem się w Lipsku i czułem się dobrze na treningach.

 

Miałeś też okazję trenować z pierwszym zespołem Lipska.

 

Tak, zdarzyło mi się trenować gdy trenerem był Ralf Rangnick i potem Ralph Hasenhüttl. To było bardzo miłe wyróżnienie, na pewno warte zapamiętania. Ponadto dało dalszego kopa do pracy nad samym sobą i pokazało ile mi jeszcze brakuje.

 

Wielu kibiców w Niemczech zarzuca RB Lipsk brak historii.

 

Każdy kiedyś zaczynał od zera. Słyszałem coś na temat nieprzychylnych opinii, ale naszym obowiązkiem było trenowanie, a nie skupianie się na innych rzeczach. Nigdy też nie doświadczyliśmy jakiekolwiek wrogości.

 

Z Lipska przeniosłeś się do SG Sonnenhof Grossaspach.

 

To seniorski, trzecioligowy klub. Po raz kolejny poczułem różnicę. Ktoś może powiedzieć, co może być takiego w 3 lidze niemieckiej, ale poziom jest tam naprawdę niezły. To było dobre doświadczenie i przetarcie przed 1 ligą.

 

W Polsce najpierw trafiłeś do Pogoni Siedlce, a następnie przeniosłeś się do Podbeskidzia. Jakie są Twoje wnioski z gry w 1 lidze?

 

Na pewno jest to fizyczna liga, gra się siłowo przez co musiałem nabrać więcej masy. Mogę jednak wykorzystać to, czego nauczyłem się w Lipsku. Lubię dryblować na pełnej szybkości i wchodzić w pojedynki 1 na 1.

 

Czy zobaczymy w przyszłości Przemysława Płachetę w Bundelidze?

 

Na pewno taki pomysł siedzi z tyłu głowy. Fajnie byłoby zagrać w pierwszej drużynie RB Lipsk. Bundesliga nie jest jednak jedynym marzeniem, bo bardzo podoba mi się liga hiszpańska oraz włoska.

 

A cele na najbliższe miesiące w Podbeskidziu?

 

Na pewno stabilizacja i gra w pierwszej jedenastce Podbeskidzia. Jako drużyna musimy powalczyć w każdym meczu o 3 punkty. Różnice punktowe są minimalne, ponadto liga jest nieprzewidywalna, więc warto grać do samego końca o awans.

Autor: 1liga.org, Fot. 400mm.pl